To i ja się pochwale :D. Jeszcze jak w ubiegłym wieku kończyłem podstawówkę to średnią miałem powyżej 5, niestety później już nie było tak różowo... Jako, że jestem pierwszym rocznikiem, który został skrzywdzony przez reforma oświaty, to po ukończeniu 6 klasy musiałem iść do gimnazjum. Tam bywało różnie, ale generalnie średnia wyszła coś ponad 4. Wszystko niby ładnie i pięknie, ale tak naprawdę to gimnazjum mnie niczego konkretnego nie nauczyło( może poza nieróbstwem). Z tych trzech lat nauki tam, to uzbierałoby się z 1,5 roku w którym cokolwiek robiliśmy( nie było podręczników, ciągłe zmiany nauczycieli, brak programu itp). Po skończeniu gimnazjum udałem się do LO, profil matematyczno- fizyczny (Nasz sztandar szkolny pełen chwały - to Czarniecczyków święty znak- ech kiedyś te słowa coś znaczyły, teraz podobno moje kochane LO trochę "podupadło"). Liceum skończyłem ze średnią około 4. Studia zacząłem dobrze, ale im dalej w las... Niestety nikt nie powiedział, że będzie łatwo, ale dotrwałem do 5 roku...