Chyba połowa osób tutaj nie rozumie słów "świadome śnienie". Nie chodzi w nich bowiem o spanie i posiadanie poczucia świadomości otoczenia, a spanie głębokie i całkowite kontrolowanie swojego snu i rzeczy, które się w nim dzieją. Coś jak marzenie na jawie czy w półśnie, tylko znacznie bardziej potężne i znacznie bardziej realne (czasami ciężko odróżnić od rzeczywistości).
Kiedyś się tym interesowałem i próbowałem się wprowadzić w taki stan. Próbowałem chyba z tydzień, bez większych efektów. Później zacząłem robić postępy i coś się zaczęło dziać. Najpierw nauczyłem się w śnie rozpoznawać sen, co w sumie było połową sukcesu, bo mając świadomość, że śpisz, możesz przejąć kontrolę i zmusić umysł do działania. Jak poznawałem, że śpię? Nie pamiętam już, bo to było z dobrych 10 lat temu, ale miałem kilka takich swoich sposobów na rozpoznanie snu. Tu sam musisz popracować i jakieś "wewnętrzne testy" sobie ustalić.
Nauczenie się rozpoznania snu to jeszcze nie wszystko, musisz się nauczyć w jakiś sposób go podtrzymać. Mnie na początku za każdym razem "wywalało do rzeczywistości", gdy rozpoznałem sen. Potem nauczyłem się budzić, kiedy tylko chciałem. W końcu udało mi się parę razy przejąć całkowitą kontrolę. Efekt jest naprawdę niesamowity. Bodajże cały pierwszy sen z wrażenia biegałem po ścianach i latałem sobie, zwiedzając okolice. :D
Po tych kilku snach zrezygnowałem z dalszych prób. Uznałem to za zbyt niebezpieczne. To potrafi być gorsze, niż silny narkotyk i można się od takiego "sennego życia" mocno uzależnić, a nawet spieprzyć sobie psychikę. Ponadto, sny to coś niezwykłego i potężnego, nie wiadomo tak naprawdę skąd się biorą. Nie chciałem tracić swych "naturalnych" snów na rzecz zaspokajania własnych pragnień. Ktoś może sobie twierdzić, że sny to tylko "śmieci", "odpady", których pozbywa się nasz umysł. Może i po części to prawda. Ale tylko po części.