Wydaje mi się ogółem, że Jackson zrobił idealnie bitwy ale fabułe nieźle ukrucił.
Nieźle ukrócił to mało powiedziane. Poza tym przebieg bitew też był inny niż w książce. Nie mam pojęcia skąd pod Minas Tirith było tylu orków. Armia Mordoru składała się głównie z ludzi, a orków było mniej niż 10 000, co stanowiło garstkę. Tak na prawde orków była garstka, bo to ludzie z Haradu i korsarze z Belfastu stanowiły trzon Armii Saurona. Śmierć Theodena także została przedstawiona beznadziejnie. W rzeczywistości Jego koń został zastrzelony przez ludzi, a nie zaatakowany przez latającą bestię. Myślę też że gdyby ukazano bitwę tak jak w książce, to byłby ona dużo ciekawsza. Już sobie wyobrażam starcie konnicy Haradu z Rohirrimami... Skąd pomysł by pod Minas Tirith byli tylko orkowie, tego nie wiem. Tak samo scena z Przybyciem Eomera do Helmowego Jaru... Przecież on tam był przez cały czas, ponieważ nigdzie nie został wygnany. To Erkenbrand przybył z odsieczą i to nie z jeźdźcami, tylko z tysiącem piechoty.
Boli też brak dalszej historii Sarumana i jego śmierci... No tak, jest pokazane jak ginie w wersji rozszerzonej, ale problem w tym, że jest to przedstawione zupełnie inaczej. W książce Saruman ginie w Shire zabity przez Grimę, a Grima przez hobbitów. W filmie Saruman ginie w Isengardzie, też zabity przez Grimę, ale ten został zabity przez... Legolasa. Czas też się zupełnie nie zgadza. Mógłbym wymieniać jeszcze długo, gdyż jestem fanem literatury Tolkiena, ale boję się, że nikomu nie chciałoby się czytać moich wypocin. Dla mnie film nie zasługuje na miano ekranizacji, co najwyżej może to być film oparty na wydarzeniach z książki, gdyż historia znacząco się rożni i jedynie główny cel i założenia są takie same. Film jako film może być, ale jako ekranizacja jest beznadziejny.