Ja robię podobnie, podstawa to zabić konia, a jeźdźcem zajmie się już moja piechota... No chyba że się nudzę, to jadę za takim delikwentem i jeden strzał w łepetynę ;)
Jeśli walczę z piechotą, to biorę moich jeźdźców, zachodzę wroga od tyłu i strzelam im w plecy, lub głowę (bo tarcze mają wystawione w kierunku moich nacierających strzelców) Czasem wróg odwraca się w moją stronę, to wtedy nacierający strzelcy, ładują im strzały w odsłonięte plecy ;) W którą stronę wróg by się nie odwrócił to i tak się odsłania ;) Gdy moja piechota dobiega już do wroga, daje rozkaz do ataku dla mojej jazdy, wróg jest zgniatany z obydwu stron, jeśli jest jeszcze co zgniatać po wizycie strzelców ;)
Mimo że nie ma rozkazów do ataku z flanki czy zajścia od tyłu, to jakoś trzeba sobie radzić i prowadzić za rączkę tą swoją armię ;) Czasem stoję sobie z boku na górce i nie mieszam się do walki, wydaje tylko rozkazy, ci do przodu , tamci strzelać, konnica do ataku (i tuż przed nosem wroga zawraca, żeby złamać i rozproszyć szyk ; ) ) takie tam kombinacje na własną rękę :)
Nie ukrywam że więcej komend przydałoby się, ale czy to jest wykonalne?