Ja w ekipie staram się mieć sporo łuczników, a ściślej rzecz ujmując konnych (ci od khanatu). Taktykę przyjmuję taką, że najpierw daje follow, prowadzę wojsko na upatrzony punkt, zostawiam ich tam, następnie biegne do wroga, latam do okoła i wycinam tych którzy są z brzegu, tak długo aż wszyscy się na mnie rzucą, następnie wroga prowadzę w pole ostrzału łuczników i chaotycznie latam tak żeby rozproszyć armię przeciwnika i na spokojnie wycinam jednego za drugim. Jeżeli jest mniej groźnie to daje rozkaz na szarże żeby nie tracić czasu na samotne wybijanie.
Druga taktyka jaką prowadzę jest dobra w przypadku walki z konnymi z przewagą wroga, który ma dużo konnych łuczników, którzy są denerwujący bo ciężko ich dostać (cały czas uciekają, a są bardzo szybcy) no i cały czas prowadzą ostrzał. Przykładem są "steppen bandite". Wtedy daję komendę "follow me", sam zsiadam z konia. Wtedy łucznicy wroga nie uciekają tylko krążą dookoła mojej armii - trzeba po prostu takiego łucznika zagonić do skraju bitwy, wtedy nie ma jak uciec i można go ubić za pomocą jakiejś halabardy np :) 2 ciosy i koniec :P. A dlaczego armia na follow me ? Dla ochrony ;)