Po zlikwidowaniu (podbiciu) danego królestwa, po pewnym czasie ma miejsce sytuacja, że lordowie tego nieistniejącego królestwa przyłączają się do frakcji jeszcze istniejących.
I tu nurtuje mnie pewna dość istotna sprawa (która powinna i Was również zainteresować, zaraz wytłumaczę czemu) - jakie czynniki wpływają na to, że dany lord wybiera tę czy inną frakcję?!
Jest to dość ciekawy temat, ponieważ ma wpływ na 3 rzeczy w grze.
Otóż nowy lord naszego królestwa nie ma jeszcze własnych lenn, więc na liście do zdobytego przez nas zamku/miasta będzie w kolejce przed nami, co czasem gracza może zdrowo zirytować. Bo jak to tak, "ja się zdrowo namęczyłem żeby podbić jego kraj, a to on potem dostaje zamek, który z takim trudem zdobyłem?!"
Druga kwestia, na którą wpływ mają ci lordowie to nowe wybory marszałka.
Są to lordowie, z którymi przyszło nam wcześniej walczyć, więc najczęściej ich nastawienie jest negatywne, mimo, że obecnie są przedstawicielami tego samego królestwa co i nasze.
Tacy "przemalowani" lordowie nieco uszczuplają nasze szanse na zostanie marszałkiem (choć ponieważ jest ich mniej niż rdzennych lordów, to aż nie tak bardzo).
3 czynnik, na który wpływ mają "przemalowani" lordowie to kampania rebeliancką gdy reprezentujemy sukcesora do korony.
W kampanii tej będziemy szukać sposobu na przekonanie lordów obecnego władcy do naszego punktu widzenia. I tutaj oczywiście natrafimy na dość nietypową sytuację, która w realu miała by zapewne całkowicie odwrotny przebieg. Otóż, "przemalowanych" lordów, z negatywnym do nas stosunkiem praktycznie nie będzie się dało przekonać do naszych racji, a właśnie rdzennych jak najbardziej, gdyż ci "przemalowani" będą nas darzyli stosunkiem negatywnym.
Co z tego nieco przydługawego wstępu wynika?
Ano to, że im mniej lordów przyłączy się po podbiciu danego kraju do naszego królestwa, tym lepiej dla nas.
Problem tylko w tym, że nie mam bladego pojęcia jak wybić im z głowy przyłączenie się właśnie do naszego króla.