Jeśli masz zamek, to najlepszym sposobem zarabiania jest branie jeńców (wybieraj te najdroższe jednostki, jeśli nie wszystkich możesz po bitwie zgarnąć).
Aby nie zabijać z byt dużo wrogów, lecz jedynie ich ogłuszać, uzbrój swoich bohaterów NPC w broń obuchową.
Ja na samym początku bitwy wydaję komendę F1(wszyscy bronić tej pozycji) 4 (komenda do konnicy) F11 +F2 (czyli konnica używać wyłącznie broni obuchowej i podążać za mną).
Przejeżdżam całą planszę po drodze szarżując na wroga, tak by rozbić ich szyki. Jeśli wroga armia jest naprawdę bardzo liczna, manewr powtarzam jeszcze raz lub dwa.
Na końcu planszy wydaję komendę 4+F3 (czyli konnica do ataku). Jednak biorąc pod uwagę wcześniejszą komendę o broni obuchowej, do ataku ruszają jedynie ci co takową broń posiadają. Reszta zaś stoi w miejscu na końcu planszy.
Co najmniej 60% wrogiej armii mam ogłuszone i mogę sobie brać do niewoli co droższe jednostki.
Po drodze do swoich włości zaglądam do miast (gospody). Jeśli jest wykupiciel, to sprzedaję jeńca, jesli nie - pakuję do zamku.
Wiele jednostek kosztuje u wykupiciela ok. 190 denarów od łba, strzelcy Rhodoccy nawet jeszcze więcej), więc są to sumy nie do pogardzenia, a nie zajmują slotów towarów.
Staraj się prowadzić na akcje jak najmniejsze oddziały, resztę lokując w zamku. Ponieważ żołd dla żołnierzy siedzących w zamku jest o 50% niższy.
Praktycznie na każdą armię wroga wystarczy oddział 50 rycerzy + bohaterowie NPC. Pewnie i mniejszy by wystarczył, ale wolę walczyć tak, by nie mieć zbyt wielkich strat w zabitych. Zaś 58 zbrojnych konnych rozsmarowuje mi armie nawet 1200 osobowe.
Inaczej am się sprawa z obleganiem zamków. Tutaj już należy wyciągnąć z koszar piechurów, w ilości znacznie wyższej niż wyżej opisana. Ale to zależy od liczebności przeciwnika, jakiego będziesz oblegał. Jednak więcej niż 150 (większość sierżantów, w tym jakaś tam niewielka ilość strzelców) powinna wystarczyć.
Ważne by nie za długo biegać z nimi po planszy, bo żołd sporawy.
Inaczej ma się sprawa powrotu do obleganego przez wroga własnego zamku. Tutaj zważ, że zdecydowanie główną jednostką broniącą zamku powinni być strzelcy, zaś Ty im dodasz sierżantów jako pomoc w obronie. Jednak musisz przy powrocie do okupowanego własnego zamku, posiadać w swoim stanie nieco konnicy, na wypadek, gdyby jednostki wroga, zauważając, że zbliżasz się z odsieczą, odpuściły sobie Twój zamek i ruszyły w pole naprzeciw Ciebie.
Standardowo do takich akcji zabieram (ułożone w oknie jednostki dokładnie tak jak podaję):
1. Ja
2. bohaterowie NPC
3. Sierżanci/Huskarlowie
4. Rycerze.
Widząc, że wróg odpuszcza zamek i rusza na mnie, zmieniam pozycję 3 i 4 miejscami.
Jeśli zaś pomogłeś w obronie zamku, nie spoczywaj na laurach, lecz zrzuć do zamku pieszych i pogoń uciekającego spod zamku przeciwnika samą konnicą.
Po tak rozbitych jednostkach wroga masz dokładnie tyle czasu ile potrzeba Ci na objechanie całej planszy wokół w celu pohandlowania w miastach i wsiach.
Nawet jeśli nie zamknąłeś całego koła, a dostaniesz komendę, że wróg znów ruszył na Twój zamek/miasto, nie panikuj lecz dalej handluj. Masz co najmniej dobę, dwie na to by zjawić się w swoim obleganym zamku/mieście z odsieczą.
Przeciętnie załoga składająca się z 40 strzelców i 10 sierżantów spokojnie obroni Ci zamek przez 2 doby aż zjawisz się z odsieczą.
Obecnie mam wprost idealną sytuację zgrupowania zamków własnych wokół miasta Jekala, i to tam trzymam nadliczbowe jednostki, zaś w zamkach jedynie 50 osobowe załogi. W przypadku obrony zamku, jadę do Jelkali, zrzucam zbędne towary ze slotów, zabieram "grupę specjalną" i podążam na odsiecz zamkowi.
Możesz również robić podpuchy, w postaci specjalnie pozostawionej jednej załogi zamku mniejszej (np. 20-30) osób. Masz prawie 90% pewności, ze to ten zamek wróg upatrzy sobie za cel.
Upatruje również za cel zamki położone strategicznie (w górach, przełęczach).
Staram sie zawsze (choćby ze względu na honor) doprowadzać do sytuacji, ze mój kraj walczy na raz tylko z jednym przeciwnikiem. Mam wtedy lepszy komfort w wolnych chwilach jeżdżenia i handlowania.
Utrzymuje swój stan posiadania denarów na mniej więcej niezmienionym poziomie 60-70 tysięcy denarów w złocie i zapewne drugie tyle w towarach i jeńcach.
Żołd pobiera mi mniej więcej w wysokości od 5000 do 6500 denarów, w zależności od tego czy wypłata złapała mnie dużą czy też małą ilością wojska przy boku.
Z wydatkami extra (łapówki dla lordów, piwo dla miast) totalnie się nie szczypię. Wszystkie miasta odwiedzane "posmarowałem" stawianiem piwa do poziomu 20-30 nastawienia wobec mnie (choć na razie nie wiem co to nastawienie miasta daje, ale może wkrótce odkryję i opiszę). Po prostu bawię sie w eksperymenty, żeby zorientować się co do czego służy i jaki ma wpływ.