Jak kto lubi, czasami można sobie zrobić bohatera i sprawdzić jakby wyglądał na zapuszkowanym rumaku, w pełnej płycie wśród ciężkiej konnic :D
Temat:
Słońce zachodzi, kończy się kolejny dzień oblężenia zamku Grunwalder. Z Jednej strony 845 Swadańkich wojowników z królem na czele. Z drugiej, za blankami potężnych murów, 80 doborowych łuczników i 80 Nordyckich Huskralów. Brodaty lord Angus aż rwie się do boju, jego ludzie uderzają toporami i mieczami w tarcze, wykrzykując obelgi w stronę wrogów. Z każda sekundą zew krwi pompuje, co raz więcej adrenaliny do krwi. Kiedy czerwona mgła spowija wzrok Nordyckich wojów i kiedy władca zamku Grunwalder sądzi, że nie powstrzyma swoich żołnierzy od wypadu przez bramę w stronę armii wroga, słychać powolny marsz ciężkiej Swadańkiej piechoty. Wieża oblężnicza dotarła pod mury, opadła pomost, a sekundę później wyłoniła się pierwsza fala rycerzy... zdążyli zobaczyć jedynie błysk Nordyckich kling i usłyszeć dźwięk opadających toporów, a potem obrzydliwe mlaśnięcie i zgrzyt łamanej stali. Krew za krew, złamana tarcza za złamany miecz i tak trzy godziny. Gdy Lord Angus opadł z sił i myślał, że wszystko się skończyło, usiadł bezwładnie pod ścianą, cały we krwi, we krwi swadańkich żołnierzy. Ściągnął hełm, przetarł twarz i zobaczył istne pobojowisko... 845 żołnierzy wroga padło, z jego 160 wojowników przeżyło dwóch ciężko rannych Huskarlów. "Dobra bitwa." - pomyślał - "Szkoda, że to już koniec... Następnym razem Odynie, następnym razem...".