// Przepraszam, że dopiero dziś. //
Sierżant odprawił wzrokiem nowych rekrutów. Poszedł do swojego namiotu i też się spakował, przygotował mały tobołek rzeczy na drogę. Nie miał zbyt wiele pamiątek, sporo czasu przed wojną spędził za granicą - jak na ironię głównie w Niemczech. Przynajmniej znajomość języka niemieckiego będzie nieoceniona gdy już wylądują w kraju.
...
O 17:55 sierżant zauważył już zbliżających się żołnierzy. Rozkazał wejść im do małej ciężarówki. W pojeździe poza kierowcą siedziały jeszcze dwie osoby, jedna z nich spała, a druga rzuciła tylko pogardliwe "Good evening" po czym powróciła do obserwacji wszystkiego co znajdowało się za oknem. Ciężarówka ruszyła. Jechali parę godzin, czas wydłużał się głównie ze względu na częste kontrole organizowane przez miejscowych żołnierzy. Późnym wieczorem dotarli w końcu na miejsce. Dwie tajemnicze osoby szybko opuściły ciężarówkę, za nimi wyszedł od razu sierżant rzucając na szybko:
- Opuścić pojazd, poczekajcie na zewnątrz na nasz powrót - tylko nie róbcie nic głupiego! - powiedział na koniec po czym ruszył za niedoszłymi towarzyszami podróży
Żołnierze opuścili swój środek transportu, który po chwili odjechał. Stali w prawie pełnej ciemności, co kawałek połyskiwały tylko delikatnie standardowe lampy. W pewnym momencie usłyszeli jak ktoś rzuca okrzyki w języku angielskim. W ich stronę pewnym krokiem maszerowała grupka brytyjskich żołnierzy, nie było widać dokładnie w ciemności jednak nie mogło być ich dużo więcej od nich. Po chwili usłyszeli wyraźniej, że krzyczą hasła w stylu: "Czego tu chcecie?", "Straciliście tak łatwo swój kraj!" czy "Zostawcie walkę prawdziwym żołnierzom, wracajcie skąd przyszliście!" - po głosie można było wyczuć, że nie są oni w pełni trzeźwi. Byli jednak coraz bliżej, a ich miny wskazywały na chęć do bójki. Żadnego oficera jednak nie było widać w pobliżu. Co postanowią zrobić żołnierze?