2. Czy używanie wymyślonego przez Lenina terminu "lewak" w kierunku centrolewicy (socjaldemokraci i socjalliberałowie) nie jest przypadkiem, cóż, niewłaściwe? Po pierwsze centrolewica w większości przypadków nie odwołuje się do myśli rewolucyjnej głoszonej przez marksistów-leninistów, po drugie nie ma za cel obalanie kapitalizmu, a jedynie jego reformę celem ucywilizowania ustroju i przyszlifowania go do potrzeb klas niskich i średnich, a po trzecie jest terminem wymyślonym przez autora, który w jego mniemaniu ma potępiać powyższe?
Osobiście nie jestem fanem nie tylko terminu „lewak” i „prawak” (chyba, że używanego w formie żartu), ale również mówienia o kimś, że jest lewicowy albo prawicowy. Te terminy miały sens, nie wiem, ostatni raz może w czasach rewolucji francuskiej. Dziś poglądy polityczne są tak zróżnicowane, że po prostu używanie takich łatek nie ma sensu. Najlepiej widać to po Hitlerze, który łączył postulaty skrajnie prawicowe i do dziś utożsamiany jest z prawicowym ekstremizmem, ale który miał również zdecydowanie lewicowe podejście do gospodarki.
Nie zgadzam się z tym podziałem wyżej całkowicie, ale obrazek dodaję na końcu i już mi się lepszego nie chce szukać. W każdym razie i tak jest mu bliżej do prawdy, niż podziałowi na "lewaka" i "prawaka".Ale oczywiście takie łatki są stosowane, bo ułatwiają „wygranie” dyskusji z politycznym „oponentem” – nie masz argumentu na jego słowa? Przylep mu łatkę lewaka/prawka i zamiast odpowiedzieć na ww. argument zacznij krytykować jakiś inny, kompletnie oderwany od dotychczasowej dyskusji element, który identyfikujesz jako lewacki/prawacki. Sam miałem okazję wiele razy to zaobserwować, bo łączę w sobie poglądy, które jak na polskie warunki można uznać za skrajnie prawicowe (choćby monarchizm czy niechęć do UE jako instytucji) ze skrajnie lewicowymi (wyłączając Razem, jestem bardziej lewacki niż wszystkie polskie partie ws. praw środowisk LGBT+) i, cóż… nadal mnie to bawi. Pewnego razu podczas dyskusji zostałem nazwany przez panią z Razem „PiSowcem” kiedy zabrakło jej argumentów w dyskusji ws UE i przez następne kilka minut słuchałem rantu na obecnie rządzącą partię. Była lekko zaskoczona, kiedy dowiedziała się, że akurat jeśli chodzi o PiS, to się z nią jak najbardziej zgadzam.
W każdym razie, sam zachęcam ludzi jeśli dyskusja zejdzie na tematy polityczne, żeby patrzyli poza tę łatkę prawka i lewaka, bo jest bardzo mglista i niewiele mówi. Znowu, popatrzcie na dwie polskie partie, rzekomo dwa odmienne obozy – prawicowy (PiS) i lewicowy (PO). Przynajmniej taki podział zarysowałby niespecjalnie zorientowany w polityce Polak. Czy tak jest w rzeczywistości? Bynajmniej. Wystarczy spojrzeć na podejście PiSu do gospodarki, czy tę propozycję wpisania przynależności Polski do UE do Konstytucji, aby zwątpić w tę prawicowość. A to dlatego, że – jak pisałem wyżej – ten podział miał sens ileśset lat temu. Nie dziś. Dzisiejsze ideologie polityczne z jednej stron są mocno zdywersyfikowane, a z drugiej częściowo się przenikają. I dlatego te łatki są bez sensu.
Co kieruje korwinistami i pisiurami przy przyklejaniu naklejki "lewak" w stosunku do wszystkiego co stoi nieco bardziej na lewo od nich?
Bo tylko „kuce” i „pisiury” korzystają z terminu lewak. Mniej stereotypowego myślenia.
EDIT: Aha, tak odniosę się jeszcze do tego punktu po fakcie, po przeczytaniu czatu. Widzisz, rzuciłeś tam z miejsca do Bojara korwinistą. To się idealnie wpisuje w ten punkt. Nie zastanowiłeś się nawet nad jego poglądami, nad tym, że z jakiegoś powodu żyd non stop w wątku politycznym kłóci się z IvEm, który Korwina popiera, tylko rzuciłeś taką łatką. Stosujesz tę samą taktykę, którą krytykujesz.
3. Dlaczego lewica, mimo upływu całego pokolenia od transformacji ustrojowej wciąż się kojarzy z panami od sierpa i młota? […] Dlaczego ludzie używając terminu "lewak" zawsze widzą anarchistów/komunistów/skrajną lewicę, a nie widzą tej demokratycznej?
Bo to bardzo wygodne w dyskusji. Znowu – nie masz argumentu? Wypomnij komuś, że pan X z takiej lewackiej partii, którą zapewne popierasz jak na lewaka przystało, to komunistom w ’81 obciągał. Teczkę nawet ma! A że taki argument nie odnosi się do sedna dyskusji (powiedzmy, imigrantów czy tam lasów państwowych)? Cóż, to już twoja rola jako dyskutanta zauważyć. W przeciwnym razie twój oponent będzie przekonany, że cię ZAORAŁ.
I żeby nie było – to działa w dwie strony. Miałem okazję rozmawiać ze zwolenniczką kropkiNowoczesnej (i nie mam tu na myśli Kradusa, tylko taką niszową partię założoną przez faceta, który nosił teczki i kawę za Balckiem, pewnie nie słyszeliście o niej) o niesławnej organizacji Duma i Nowoczesność. Otóż ta zwolenniczka utożsamiała całą prawicę (niezależnie jak szeroko by to pojęcie pociągnąć) jako jeden organizm. A więc wiadomo – DiN? Oczywiście PiS popiera, a Jarek się cieszy, bo to ta zła prawica. ONR? Regularnie wysyłają z marszów raporty Prezesowi.
Widzisz adriankowaty, ty cały czas opisujesz różne wady
ludzkie i przypisujesz je z jakiegoś powodu osobom wyłącznie o poglądach politycznych przeciwnych do twoich (a przynajmniej taki jest wydźwięk tego posta) i to jest twój problem. Pytasz się: „dlaczego osoby o poglądach innych niż moje nazywają ludzi o X poglądach w taki a nie inny sposób” albo „dlaczego osoby o poglądach innych niż moje utożsamiają osoby o poglądach Y i Z jako jedność”. A to nie wynika z poglądów, tylko z ludzkich wad (tendencji do generalizacji, podejścia co nie jest „moje” jest pewnie złe, niemoralne i nieakceptowalne, lenistwa itd.). Na każde twoje dotychczasowe pytanie (czy na następne, to jeszcze nie wiem, piszę na bieżąco czytając każdy twój punkt) można odpowiedzieć prosto – bo zwolennicy partii/polityka/ideologii X to ludzie. I mają ludzkie wady. Bo łatwiej w odpowiedzi na merytoryczny argument poparty danymi statystycznymi w jakiejś sprawie jest trzasnąć „pewnie pewnie lewaku, weź na ten zepsuty zachód jedź jak ci się tu nie podoba”, niż samemu:
a) dokonać rozbioru takiego argumentu na części pierwsze
b) rzucić okiem na dane i naukowe opracowania w celu zdobycia wartościowych informacji w danym temacie
c) wyartykułować długą i merytoryczną wypowiedź, najlepiej jeszcze nadać takiej wypowiedzi jakąś uporządkowaną konstrukcję jeśli dyskusja jest pisemna; ba, sam z tej ostatniej części rezygnuję (nie porządkuję mojej wypowiedzi, nie sprawdzam nawet czy pojawiły się jakieś błędy), bo najzwyczajniej szkoda mi na to czasu
4. Skąd ta moda na egoizm, cynizm, brak szacunku i odpowiedzialności wobec nawet własnego państwa szermowana przez kapitalistów?
Nie istnieje nic takiego jak „moda na egoizm, cynizm, brak szacunku i odpowiedzialności wobec nawet własnego państwa”. Pierwsze dwie cechy to wyłącznie cechy ludzkie, nie mające żadnego związku z poglądami politycznymi – można być komunistą i jednocześnie cynikiem i egoistą. Właściwie to nawet bardziej zasadne byłoby stwierdzenie, że każdy z nas jest egoistą, bo… tak jest. Prawie każdy troszczy się o siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu, może za wyjątkami jednostek, jak np. typ osobowości INFP, który może zrezygnować z podstawowych potrzeb, kiedy dąży do jakiegoś celu, wynika to jednakże z ich bardzo daleko posuniętego idealizmu. W każdym razie – nie ma „mody” na osobowość. Albo jesteś cynikiem, albo nim nie jesteś. Nie można być cynikiem, bo jest to „modne”, cokolwiek to znaczy.
Co do dwóch następnych rzeczy, to cóż – niektórzy po prostu są kosmopolitami. I tyle. Nie jest to cecha charakteru, ale też raczej nic nie zmieni faktu braku przywiązania do danego narodu (a raczej, w przypadku kosmopolitów, do narodów w ogóle, nie tylko jednego, w którym się urodzili).
Bawi mnie też trochę, jak narzekałeś na to, że różni ludzie generalizują i stawiają na równi różne poglądy lewicowe, a teraz sam generalizujesz i przypinasz łatkę ludziom o konkretnych poglądach – i to na bazie komentarzy na zaledwie jednej stronie. To mniej więcej tak wymierne, jak stawianie tezy o poglądach, zarobkach i wykształceniu wszystkich Polaków bazując wyłącznie na mieszkańcach jednego miasta. Może cię to zaskoczy, ale są ludzie o kapitalistycznych poglądach dysponujący empatią. Mimo tego, nie popierają różnych elementów państwa opiekuńczego z różnych powodów. Może preferują prywatną pomoc społeczną (a czemu nie?), może są przekonani, że pieniądze, które państwo im zabiera, nie są wykorzystywane wystarczająco dobrze (znowu – czemu nie? Jak ustaliła dr Mary Ruwart na bazie m.in.
The Costs of Public Income Redistribution and Private Charity JR Edwardsa, na każdy dolar tylko 30 centów trafia do potrzebujących, podczas gdy 70 pokrywa koszty działania organizacji rządowej, podczas gdy w prywatnych fundacjach ten stosunek wygląda mniej więcej odwrotnie), albo z jakiejkolwiek innej abstrakcyjnej przyczyny, innej niż egoizm i cynizm.
Czytam od czasu do czasu Business Insider by wiedzieć co w gospodarce piszczy i przeraża mnie poziom komentarzy i poglądów tam głoszonych przez rynkową prawicę. Czy naprawdę model scwaniaczałego, zdemoralizowanego i załganego dziada ma być jedynym celem promowanym w dzisiejszym społeczeństwie?
Mam dobrą radę – i piszę to całkowicie serio, nie jest to przytyk – jeśli coś cię denerwuje, to tego nie czytaj. A do tej charakteryzacji kapitalistów wrócę jeszcze przy faszyzmie, bo to dosyć ciekawe zagadnienie.
5. Poza tym pytanko poboczne - jak wiele (na Tawernie) zmieniło się od kiedy ubyłem?
Chyba niewiele. Może kilku moderatorów działów.
6. Skąd ta moda na faszyzm, która rozpanoszyła się ostatnimi laty? Czy naprawdę ten naród jest pełen małych panów od kiepskich obrazów i nieprzyjemnej tematyki, o pustej w gruncie rzeczy wizji odbioru świata?
Tak jak wyżej pisałem, ciekawy temat. A więc rozbierzmy go na czynniki pierwsze. Przede wszystkim, musimy odpowiedzieć sobie na istotne pytanie: czym jest faszyzm i jakie poglądy go charakteryzują?
Za Encyclopedią Britannicą (definicja
tutaj, zacytuję tylko fragmenty):
[...]
Although fascist parties and movements differed significantly from one another, they had many characteristics in common, including:- extreme militaristic nationalism
- contempt for electoral democracy and political and cultural liberalism
- belief in natural social hierarchy and the rule of elites
- desire to create a Volksgemeinschaft (German: “people’s community”), in which individual interests would be subordinated to the good of the nation
[…]
Although some European “neofascist” groups attracted large followings, especially in Italy and France, none were as influential as the major fascist parties of the interwar period.
Odpowiedzmy sobie teraz na proste pytanie - ilu polskim partiom i ugrupowaniom można by taki zestaw poglądów przypisać? W całości, raczej niewielu. Może ONRowi, oceńcie sami na bazie ich
deklaracji ideowej. No bo na pewno nie PiSowi, czy Kukizowi, łamie się już na pierwszym punkcie, bo same WOT nie wypełnią znaczenia słowa "extreme". To o jakie ugrupowania ci chodzi? Bo nie bierzesz chyba organizacji takich jak Duma i Nowoczesność, chowających się po lasach czy w śmietnikach (gdzie miejsce neonazistów, nawiasem mówiąc) za "modę". To jakaś śmiesznie mała grupa, która nie ma ani żadnej siły pod względem liczb, ani siły politycznej. Wystarczy spojrzeć na badania UE. Nie udało mi się znaleźć
Discrimination in the EU za lata 2016 i 2017, gdzie wyniki teoretycznie mogłyby być wyższe, ale udało mi się dotrzeć do badań z roku 2015
(klik!). Otóż, jak widać po pobraniu plików .xls, największej dyskryminacji w krajach UE, bo aż 5% ludzi ankietowanych, doznało ze względu na... wiek. Nie ze względu na orientację seksualną (2%), ani ze względu na pochodzenie (3%), ani nawet ze względu na religię (również 3%), a ze względu na bycie powyżej 55 roku życia. A więc idee promowane przez ruchy skrajnie prawicowe raczej zbyt popularne nadal wbrew pozorom w UE (a więc i w Polsce) nie są. Można by więc sprawdzić poparcie dla takich organizacji. Dla ONRu będzie to trudne, bo nie są partią. Próbowałem przeszukać sieć, ale nic nie znalazłem póki co, gdyby ktoś z was miał dane statystyczne to zachęcam do publikacji. Możemy już jednakże sprawdzić poparcie choćby dla skrajnie prawicowego
NOPu. Ta partia, firmująca się hasłem najdłużej istniejącej polskiej formacji narodowej okresu powojennego regularnie przegrywa kolejne wybory, w których bierze udział. Nie będę tutaj przepisywał ich nikłych wyników wyborczych, jak kogoś ciekawią, to odsyłam na Wikipedię, bo są tam prawidłowe ->
(klik!).
Reasumując – nawet gdyby wrzucić do jednego worka wszystkich polskich faszystów, neonazistów, identytarystów, redwatch i cokolwiek sobie wymyślisz (swoją drogą, to dosyć znamienne, że wyżej zarzucałeś innym sprowadzanie wszystkich partii lewicowych do sierpa i młota), nadal pozostaną te ruchy ruchami mikrymi i praktycznie niezauważalnymi dla szerszego ogółu. Nie licząc ONRu (i może Redwatcha) pozostają one kompletnie poza świadomością ogółu, tak bardzo się nie liczą. I nie ma sensu pisać o jakiejś modzie na to. Bo równie dobrze można by napisać o renesansie/modzie na komunizm, ot tu wytykając Razem ich znajomości z włoskimi marksistami czy Portugalską Partią Komunistyczną, tu rzucając linkiem do kilku artykułów:
(klik!),
(klik!). Ale po co? To są mikre w swojej sile i zasięgu ruchy i nie ma sensu robić z tego wielkiej sprawy, że komunizm dobija się na polskie salony. Bo się nie dobija. I analogicznie jest z faszyzmem. Zawsze będzie jakiś mały procent skrajnych politycznie jednostek.
Dobra, miałem zamiar się odnieść jeszcze do postu JerzegoBurzy i twojego drugiego posta adriankowaty, ale tbh już mi się nie chce. Prześpię się, może znowu przysiądę do PC i postukam w klawiaturę. Może nawet pojawi się ktoś, kto postanowi ze mną podyskutować. Tak czy inaczej, jak na dzisiaj mam dość.
Mam nadzieję, że za wielu błędów nie ma, bo nie będę już tego redagować. EDIT: Szybko przejrzałem posta i poprawiłem kilka błędów, natomiast pewnie jeszcze trochę ich jest.