Co zaś do kolektywizmu, to zasadniczo jestem zdania że pomoc innym nie jest niczym złym, a ustawowa pomoc tym bardziej. Nie musi to oznaczać wydatkowania całej kasy na biurokratów (tak naprawdę Ameryka 70% swojego budżetu przeznacza nie na biurokratów, a na wojsko), tak samo jak nie musi to oznaczać zadłużenia publicznego (przy rozsądnej polityce budżetowej).
Ja tez nie jestem przeciwny pomocy, ale jestem przeciwny ustawowej pomocy. Wiesz ile średnio % pieniędzy dociera do potrzebujących za pomocą Państwa? 40% Wiesz ile % średnio dociera do potrzebujących jak zajmie się tym przedsiębiorca? 70-80%. Większość kasy jest marnowana na bezsensownych urzędników i tyle.
Budżet usa na armię to około 4% pkb a dług usa jest horendalnie wysoki i wynosi ponad 20 bilonów i stanowi ponad 100% PKB. Więc to też nie jest normalne. Co prawda trump obecnie zmniejsza dług w stosunku do PKB poprzez właśnie cięcia w medicare i innych socjalach. Dług, więc nie rośnie tak dynamicznie.
Popełniłeś tu kłamstwo "tak naprawdę Ameryka 70% swojego budżetu przeznacza nie na biurokratów, a na wojsko" - gratuluję.
Plus, przychód osiągany na terytorium państwa polskiego podlega opodatkowaniu, a ten podatek jest już własnością publiczną, a nie prywatną z punktu widzenia prawa (durny historyk-"komunista", tak wiem, znam to Bojar), więc argument o tym, że to są "nasze pieniądze" jest nieważny.
Potato potato - te pieniądze zabierane są podatnikom i jak widzisz potem, że 60% marnowane jest na urzędników to mnie szlag trafia. I jeśli myślisz, że dostaje od państwa choć promil tego co oddaję w podatku to się mylisz. A co do legalności to pełno rzeczy jest zgodnych z prawem o których byś powiedział, że są niewłaściwe. Zwłaszcza w kontekście instytucji pseudo-finansowych... I większość z tych działań jest legalna, choć niemoralna.
Socjal według mnie jest kradzieżą i marnotrawstwem. Zabierasz efektywnym i dajesz bezproduktywnym.
Jeśli zaś chodzi o podatki, to coraz bardziej się skłaniam do tego, żeby nauczyć korwinistów (zbiorczy termin, w moim żargonie oznaczających ogólnie anarchokapitalistów, niekoniecznie wyznawców JKM) że państwo to, cytując dobrego znajomego z uczelni o poglądach prawicowych, usługa i powinno się wystawiać tymże rachunki za wszystko, począwszy od służby zdrowia po armię i publikować to mu przy podstawie opodatkowania. To by nauczyło nieco tychże o ekonomii państwowej.
Znowu ignorancja... Nie każdy kapitalista to anarcho-kapitalista. Ja jestem zwolennikiem szkoły chicagowskiej czyli jestem zwolennikiem wolnego rynku i braku interwencji państwa w gospodarkę bez potrzeby. Konsekwentnie będę cię nazywał komuchem dopóki nie zrozumiesz tej subtelnej różnicy. Anarcho-kapitalistą jest ive i się z nim bardzo często nie zgadzam.
Owszem korzystam z niektórych rzeczy, które oferuje mi Państwo, ale w końcu za to płacę. Jeśli by nie było publicznej służby zdrowia to bym się ucieszył, bo i tak płacę na prywatną, tak samo ubezpieczenia, tak samo program emerytalny. Innymi słowy i tak korzystam z komercyjnych zamienników i myślenie, że tylko Państwo może nam zagwarantować służbę zdrowia lub emerytury jest głupotą.
To by nauczyło nieco tychże o ekonomii państwowej.
Nie istnieje coś takiego jak ekonomia państwowa.
Plus, powrócę do mojego pytania - co jest złego w tym, że uznaję się za Ślązaka? Moja rodzina to szlachta górnośląska, mówię po pierwsze językiem śląskim (celowo językiem), po drugie jestem u siebie od 4 stuleci. Dość czasu, by uznać się za ludność natywną dla regionu.
Odpowiem pytaniem: co jest złego w nacjonalistach polskich? Skoro nie lubisz polskich nacjonalistów to czemu uważasz nacjonalizmy regionalne za coś lepszego. Jedno i drugie to to samo badziewie.
Podsumowując napisałeś trochę o finansach i popełniłeś albo głupoty, albo kłamstwa.
Na historii się nie znam, więc to olałem.
Utworzyłeś jakiś nowy odłam ekonomii.
No i nadal wszystko na prawo od skrajnego komunizmu to "anarchokapitaliści".
Pragnę Wam z dumą oznajmić, że Jerzy Burza i jego koledzy z grupy archiwalnej zostali zgłoszeni wraz z kopiami rozmowy i in. rozmowy na Facebooku z osobą, której też dokuczali do biura osób niepełnosprawnych z oskarżeniem o promocję ideologii neofaszystowskiej i za znęcanie się psychiczne, stalking i nękanie osoby niepełnosprawnej.
Dziękuję za uwagę.
Congratz dla cb. Prawo z tego co pamiętam określa, że znęcanie sticte musiałoby związane właśnie z niepełnosprawnością, bo inaczej to nie jest już znęcanie.
Jeśli chodzi o stalking to warunki to "wzbudza u niej (osoby) uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność,"
A nękanie to : nieustannym nękaniu, pomimo sprzeciwu pokrzywdzonego, a także dłuższy upływ czasu, przez który sprawca powtarza swoje zachowania skierowane przeciwko osobom nękanym.
Tak czy inaczej jest to zabawne.