Wiesz co tu jest problem w tym, że trylogia władcy pierścieni została najpierw nagrana a potem dopiero Hobbit więc dla tych starszych widzów wiadome jest którzy bohaterowie przeżyją zaś widzowie młodsi którzy pierwszy raz będą oglądali coś z tym uniwersum związane to jeśli będą oglądali to w kolejności chronologicznej co do książek, nie będą wiedzieli kto przeżyje a kto nie bo w końcu Legolas najpierw był w wydarzeniach z Hobbita a potem z LotRa.
Raz - Władca Pierścieni to jedna z takich historii, których praktycznie nie da się zaspoilerować. Ludzie, którzy nawet nie czytali książek prawdopodobnie kojarzą, że członkiem DP jest taki książę elfów o imieniu na L, wybitny łucznik. Legolas nie jest jakimś pionkiem pokroju Hamy. Jeśli masz choć trochę pojęcia o fantasy, wiesz o jego obecności w LotR.
Nie wiem dokładnie o jakie poszukiwania Ci chodzi także sprecyzuj proszę.
Jeśli chodzi o "poszukiwania Gandalfa", to chodzi mi naturalnie o sam początek Drużyny Pierścienia. Przeanalizujmy co Gandalf wiedział po Hobbicie: raz - Sauron nie przepadł, tylko istnieje, dwa - zamanifestował się pod postacią oka (oczywiście, Gandalf nie był świadkiem tego, ale nie ma żadnych przesłanek sugerujących, że Galadriela/Elrond mieliby powód do zatajenia tych dwóch faktów przed Mithrandirem) i trzy - oba te zdarzenia miały miejsce po odnalezieniu przez Bilba pewnego dziwnego, magicznego pierścienia. Nie wzbudza to jego niepokoju co do natury pierścienia, okej, powiedzmy że mogło tak być. Ale potem wchodzi DP i gdy tylko Gandalf próbuje sięgnąć po Pierścień, gdy zostawia go Bilbo, ukazuje mu się właśnie to oko. Oko Saurona. I nic. Gandalf nic sobie z tego nie robi, ot każe Frodowi ten pierścień schować, po czym odjeżdża do Gondoru. Czyta o tym, jak to Isildur zabrał pierścień Sauronowi i... to nagle zmienia z jakiegoś powodu stan rzeczy, Gandalf nagle jest przekonany, że to ten jedyny pierścień. Wcześniej mogliśmy zakładać, że Gandalf dysponował już jakąś, choć niepełną, to jednak jakąś wiedzą nt pierścienia i ta informacja okazała się kluczowym elementem tej układanki. Mogło tak być, bo nie wiedzieliśmy, co dokładnie czarodziej wiedział. Ale teraz, po tym jak zostało to przedstawione w Hobbicie, pozostaje nam jedynie pukać się w głowę i:
a) zastanawiać się dlaczego Gandalf zbagatelizował wizję Oka w DP
b) zastanawiać się co takiego istotnego było (w kontekście wiedzy jaką uzyskał w trylogii Hobbita) w informacji o Isildurze.
Nawiasem mówiąc: teraz jak to piszę, przyszło mi do głowy, że historię Isildura opowiada chyba Saruman w pierwszej części Hobbita. Jeśli tak, to podwójne brawa dla Petera Jacksona, Gandalf dysponował wiedzą o jego losach od początku...
W tym nielogicznym postępowaniu bohaterów chodzi właśnie o budowanie napięcia co jest typowym zabiegiem w większości filmów współczesnych (np w Grze o Tron nie ma tego problemu i raczej jeśli ktoś ma kogoś innego w niewoli i chce go zabić to to zrobi bez zbędnego pieprzenia ale to jest kompletnie inna sprawa)
Nielogiczne postępowanie bohaterów buduje napięcie? Chyba tylko w wymarzonym świecie Micheala Baya... Smaug ubił kupę ludzi ignorując ich, nie ma żadnego powodu w świecie przedstawionym, żeby nagle zaczął gadać do Barda.
Właśnie tu się mylisz, w wersji rozszerzonej Dain II Ironfoot na miejsce zdarzenia przybywa wraz z rydwanami bojowymi i jeźdźcami kóz. Właśnie jeden z takich rydwanów przejmują kompani Thorina którzy towarzyszyli mu podczas samego ataku na wzgórze gdzie znajdował się Azog (serdecznie odsyłam do tego momentu bo naprawdę fajny). Nie będę spoilerował bo to był dobrze przeprowadzony klip i jak obejrzysz to się sam przekonasz, że to co napisałeś to nie do końca prawda.
Nie "napisałem nie do końca prawdy". Napisałem samą prawdę, jako widz kinowy. Pewnie, w extended cut/director's cut/final cut/ultimate cut/golden edition może i ta nieścisłość jest rozwiązana. Ba, powiem więcej - taka wersja może nawet naprawiać wszystkie nieścisłości fabularne danego filmu. Ale to nadal nie tłumaczy faktu, że dostałem niespójne dzieło z lukami fabularnymi, podczas gdy zapłaciłem za projekcję skończonego i logicznego dzieła. Pewnie, gdyby projekcje kinowe LUB director's cut były dostępny za darmo, wtedy takie sytuacje można byłoby jeszcze zaakceptować. Ale nie w momencie, w którym płacę dwadzieścia parę złotych za pójście do kina, dostaję obraz, w którym część zdarzeń nie ma sensu, a następnie, żeby tego sensu nabrały, muszę wydać kolejne 90 złotych na director's cut. No to jest zwyczajne plucie w twarz widza kinowego. I nic nie tłumaczy takich zabiegów zwłaszcza w kontekście Hobbita, bo to jest jedna, krótka i zwarta opowieść rozbita na trzy części, a więc miejsca na tę scenę powinno starczyć. Jest to niewybaczalne również z tego powodu, że w filmie pojawiają się wątki zupełnie zbędne (choćby cały motyw z Gundabadem), które nic nie wnoszą, a zajmują czas i taśmę filmową. Spokojnie można było je wyciąć i zamiast nich wstawić te sceny z extended cutu, które usunęłyby luki fabularne. Jakby tego wszystkiego brakowało, to nawet pomijając ostatnie trzy zdania, upychanie scen koniecznych, by film stał się logiczny do płatnego director's cutu jest z jeszcze jednego powodu niefajne wobec widzów - bo istnieje coś takiego, jak podział filmu na dwie podczęści. Korzystał z tego Potop Hoffmana, korzystał z tego Kill Bill Tarantino, korzystał z tego nawet ostatni Harry Potter i bodajże ostatnia część Igrzysk Śmierci. Masz za dużo materiału na jeden film? Zrób jego dwie podczęści. Ludzie poznają całą sensowną historię i zapłacą nie tylko mniej (przy założeniu 25 złotych za bilet, wychodzi nam 50), niż gdyby kupowali director's cut i bilet (115 złotych), ale również gdyby kupili wyłącznie director's cut (90 złotych). Jako, że jesteśmy na forum skupiającym graczy M&B, to pozwolę sobie na taką przenośnię. Czy gdyby TaleWorlds wydało Bannerlorda z wyciętymi cutscenkami do części zadań oraz jednym wyciętym zakończeniem i miesiąc po premierze wypuściło płatne Legit DLC z tymi cutscenkami oraz "prawdziwym zakończeniem", to mam traktować to jako coś w porządku? Nawiasem mówiąc, powinno się oćwiczyć kijami osoby odpowiedzialne za usuwanie scen, które są konieczne do sensownego wytłumaczenia zdarzeń w filmie, przy zachowaniu kompletnie nieistotnych. No to jest po prostu skandal. Czas chyba przypomnieć sobie, do czego z założenia służyły director's cuty - w wersji reżyserskiej Brazil pojawiły się sceny, które zostały usunięte w wersji kinowej bo były rzekomo za trudne dla przeciętnego widza, a w Leonie Zawodowcu pozbyto się z wersji kinowej tych, które wzbudziły kontrowersje na pokazach testowych. Krótko mówiąc dostajesz nowy content, który pozwala ci lepiej poznać wizję reżysera, ale jednocześnie brak tych scen nie sprawia, że zdarzenia w filmie nie mają sensu. A tutaj? Usuwasz istotne elementy filmu, które w tym wypadku tłumaczą nam, skąd Thorin wytrzasnął te wierzchowce. Wcześniej ich pojawienie się znikąd nie miało sensu... Równie dobrze można było założyć, że zstąpił Bóg i powiedział Thorinowi:
daj żebro, wyrosnę ci z niego stado pseudokozic, które posłużą tobie i twoim przyjaciołom by dopaść Azoga. Tylko traktuj je dobrze, bo zaraz zginiesz, a za dręczenie zwierząt są dodatkowe lata w czyśćcu.Żeby było śmieszniej, odpaliłem tę scenę z YT, którą podałeś i ona świetnie pokazuje, co jeszcze jest nie tak z tym filmem: niekonsekwencja. A więc kiedy pierwszy raz pojawiają się wargi, to ledwie biegną dwa (i oczywiście frontalnie) ale nikt przez 6 sekund nie jest w stanie postrzelić ich z tej kuszy (no bo ma być dramatycznie i groźnie, mamy łudzić się że są jakimś zagrożeniem dla naszych bohaterów). Końcówka klipu? Balin bez większego trudu eliminuje w tym samym czasie na oko co najmniej 8 wargów, broń staje się nagle megaskuteczna, no bo przecież Balin nie może zginąć w tym miejscu.
EDIT:
Za ew. błędy oraz
brak cytowania w poście konkretnych fragmentów przepraszam, ale tekst musiałem pisać na fonie, bo na pc wyskoczył mi bsod.