Przecież nawet, jeżeli te uchwały wpłyną w jakikolwiek sposób ( zapewne znikomy ) na popyt na wyroby tytoniowe w mieście, to nie przyczynią się do spadku dochodów gminy, pochodzących z podatku od nieruchomości, na której znajduje się owo przedsiębiorstwo. No chyba, że owo przedsiębiorstwo dysponuje jednym zakładem, a miasto 1 jest wyłącznym rynkiem zbytu wytwarzanych tam towarów - okrutne uproszczenie, pisał już o tym Lew.
Wyznaczenie obostrzeń dla palenia zniechęci palaczy do palenia, gdyż ci uznają, że im się nie opłaca palić z różnych przyczyn: odległości od stref dla palaczy, kosztów (kary i podatki, które i tak firmy przerzucają na klientów), zwykłej chęci świętego spokoju (w końcu odpowiadać przed dzielnicowym co parę chwil nie jest niczym przyjemnym).
Oczywiście pod warunkiem, że ludzie te prawa będą przestrzegali.
Wprowadzenie różnych ułatwień dla przedsiębiorstw z kolei zmniejszy koszta pracy, co zwiększy zyski firm i obniży ich cenę, co zachęci ludzi do kupowania tytoniu, co nakręci rynek papierosowy, co zachęci firmy do napływania w region, w którym te ułatwienia funkcjonują.
Jeżeli zaś chodzi o argument globalizacji i wymiany międzypaństwowej to on nadal jest ZA moją tezą, z tej przyczyny, że firmy zlatują się do tych miejsc, gdzie prowadzenie działalności jest bardziej opłacalne, przenosząc tam miejsca pracy. To zmusza do wyboru między robieniem szklarniowych warunków dla przemysłu (by napłynęły inwestycje) a zdrowiem.