Opowiem Wam historię zasłyszaną od jednego z doktorów na moich uniwerku. On ją z kolei zna od osoby która brała udział w opisywanych wydarzeniach.
Mamy Włochy, II Korpus gen. Andersa. Nie pamiętam już teraz daty ani miejsca wydarzeń, ale... Do polskich żołnierzy przybył mieszkaniec tamtych terenów, rodowity Włoch. Powiedział naszym, że w jego wiosce są Niemcy i coś szykują. No to w takim razie Nasi sru w wiochę moździerzami i artylerią. Po wszystkim przybył do naszych inny mieszkaniec tamtej wiochy i pyta dlaczego to zrobili. Wyjaśniając sobie z naszymi to i tamto, doszli do tego, że tamten Włoch podał naszym informacje o Niemcach dlatego, że pokłócił się z rodziną i chciał się ich pozbyć... Ludzie zginęli, wioska zniszczona. Włoch jak został znaleziony to go oczywiście nasi powiesili, bo co mięli zrobić. Był to morderca rękami tych polskich żołnierzy.
To jest wojna. Na wojnie zdarzają się różne rzeczy i za pewne wiele z nich była w jakimś ogromnym czy bardzo małym stopniu spowodowana właśnie działaniami wojennymi. W takim trudnym czasie akcja rodzi akcję. Wet za wet. Nie są to żadne czyste typu terroryzm czy mordowanie dla samego mordowania... Wszystkim teraz łatwo opowiadać i szukać sensacji na tego typu wydarzeniach, bo to w sumie w modzie. Nic nie jest w pełni czarne bądź białe.