Ja czekam aż będzie możliwa merytoryczna dyskusja nt. wyklętych.
Tutaj się z Tobą w pełni zgadzam. Ja jednak stanę trochę w obronie tych naszych
wyklętych niezłomnych. Nie jestem historykiem, trochę jednak na ten temat czytałem. Może napiszę w punktach, żeby było przejrzyściej :p
1. Jeśli mówimy o motywach działania, to z tego co wiem, początkowo liczono na wybuch konfliktu między aliantami zachodnimi a ZSRR. A jak się okazało, że jednak go nie będzie, to przecież trudno było przerwać walkę, dodatkowo zważywszy na to, jak wybiórczo sowieci przeprowadzali tą swoją amnestię.
2. Tak jak ktoś wcześniej wspominał, nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Po pierwsze, te oddziały często walczyły osobno, nie komunikując się ze sobą, więc każdy przykład powinno się analizować osobno. Wiadomo, że są dowody na zbrodniczą działalność "Burego". Co nie zmienia faktu, że w tych czasach pod żołnierzy podszywały się zwykłe kanalie, bandyci, którzy liczyli na łatwy zarobek, zysk czy ograbienie chłopów z bronią w ręku. Czytałem, że wyklęci takich ludzi likwidowali, a czasem nawet stanowili osoby do których mieszkańcy wiosek zwracali się o arbitraż i inne tego typu sprawy. Wniosek jest taki, że kogoś kto zabijał niewinnych nie możemy uważać za jakiegoś żołnierza a zwykłego zbrodniarza.
3. Żołnierzy Niezłomnych a UPA bym nigdy nie porównywał. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na poziom bestialstwa Ukraińców.
4. Z identyfikacją niektórych wydarzeń związanych z niezłomnymi również jest problem. Nikt nie wie czy dokumenty nie były fałszowane przez UB i inne komunistyczne agendy.
5. Nie ma dobrych i złych narodów. Są tylko dobrzy i źli ludzie. Dlatego jeśli chodzi o żołnierzy antykomunistycznego podziemia, każdy przypadek trzeba analizować osobno.
Od razu zaznaczam, że nie jestem jakimś zwolennikiem PRLu, gdyż go nigdy nie przeżyłem i znam go tylko z opowiadań, jednak nie jestem też jego zdecydowanym przeciwnikiem, gdyż wiem, że ludzie z mojego regionu sobie chwalą ten okres.
Znajomi byli w jedynie słusznej partii? :p. Prawda taka, że chwalący PRL mieli albo dobre stanowiska, albo po prostu pasowało im bycie malutkim trybikiem w maszynie, bo stała
praca robota i jakoś da się żyć. Od takie bycie minimalistycznym szarakiem.