Podążyliście wspólnie do Pałacu, weszliście po długich schodach, a następnie do środka. Potem kolejne schody i przez balkonowe piętro na koniec. Przy drzwiach stało dwóch wartowników, którzy skinęli Ci głową.
- Pan Dyrektor czeka na Pana, proszę wejść - powiedział żołnierz, otwierając Ci drzwi.
Wszedłeś do środka i ujrzałeś piękny gabinet, bardzo obszerny, na końcu którego, na kilkustopniowym wzniesieniu znajdowało się biurko, przy którym siedział Dyrektor. Za jego plecami stało dwóch gwardzistów, kolejnych dwóch obok drzwi. Obszerne i wysokie okna wpuszczały promienie zachodzącego słońca do środka, a Dyrektor Kompanii z okularkami na nosie wypełniał jakieś druki. Gdy zbliżyłeś się do niego, odłożył powoli pióro na bok, następnie odłożył dokumenty, zdjął okulary i wychylił się nieco do Ciebie.
- Ach, pan Abrego? - rzekł, a następnie pochwycił jakiś papier i uczytał jego kawałek, aby następnie wrócić do Ciebie wzrokiem. - Dostałem list od generała de la Vegi. Polecający oczywiście. Jednak nie uzyskałem żadnych większych informacji weń... niech mi Pan powie, Panie Abrego, w jakiej dokładnie szkole się Pan uczył, co Pan potrafi i jakie ma Pan doświadczenie, gdyż to mnie interesuje.