Okej, z tego co pamiętam mamy gdzieś na Tawernie temat z naszymi ulubionymi filmami, jest też temat zbiorczy, ogólnie tyczący się filmów, ba, mamy nawet wątek z ulubionymi aktorami. Nie ma jednak tematu, którego istotą byłoby wymienianie filmów, na które poszliśmy i później, na sali kinowej, bardzo tego żałowaliśmy. Przyznam, że na pomysł założenia tego wątku wpadłem już jakiś czas temu, kiedy wymienialiśmy się (dosyć zgodnie) z Bojarem opiniami na temat dzieła sztuki, znanego niektórym pod nazwą
Batman vs Superman.
Jaka jest więc istota tego tematu? Wymieniamy filmy, którymi się rozczarowaliśmy, zawiedliśmy lub które były po prostu złe i nie polecamy oglądania ich. W przyszłości, jeśli pojawi się tu sporo postów, można by zrobić nawet ranking najmniej lubianych filmów, tak by był prosty zbiór tytułów, których powinniśmy unikać.
Ja naturalnie zacznę, pozycje występują w kolejności takiej, w jakiej przychodziły mi do głowy:
1.
Batman vs Superman: Dawn of Justice - ten film jest tak zły, że... może powstrzymam się od komentarza, bo niewiele cenzuralnego mam o nim do powiedzenia. Już lepiej
Suicide Squad mi się oglądało.
2.
Salò, or the 120 Days of Sodom - nie polecam zdecydowanie, chyba że kogoś kręcą różne zboczenia seksualne. Adaptacja "120 dni Sodomy, czyli szkoły libertynizmu" markiza de Sade'a. Ohydne. Serio.
3.
Hiena - Wikipedia podaje, że to film
obecny i nagradzany na wielu międzynarodowych festiwalach filmowych
Za co? Prawdę mówiąc, nie wiem. Jak ktoś chce obejrzeć horror, to serio, jest ich mnóstwo, akurat koneserem tego gatunku nie jestem, ale z tego filmu wyniosłem w sumie tylko dwie rzeczy: dowiedziałem się, że hanysy wieszają swoje ubrania na hakach jak pracują w kopalni oraz że Szyc jest w stanie zagrać trzy role na raz w filmie i w sumie w każdej wypaść lepiej od reszty obsady. Nie jest to bynajmniej komplement.
4.
Silent Hill - aha, jak już chcecie oglądać horror, to Silent Hill też sobie oszczędźcie. Nuda, nuda, nuda. Słyszałem, że wielu ludziom film się podobał, ja wolę zasugerować zagranie w serię Silent Hill, jeśli ktoś chce poznać uni. O wiele straszniejsze od filmu.
5.
Wiedźmin - o ile serial da się jeszcze oglądać, a Żebrowski nawet daje tam radę, o tyle film jest beznadziejny. Nie mogło być inaczej, jeśli to zbiór wyciętych fragmentów z (o ile dobrze pamiętam) trzynastu, trwających mniej-więcej po godzinę, odcinków. Film chaotycznie skacze ze sceny do sceny, wątki pojawiają się i giną, smok wygrywa wszystko. Chociaż nie, mały smok jest jeszcze lepszy :D
Obiektywnie, gdybym selekcjonował pozycje na tej liście od najgorszej do najlepszej, Wiedźmin trafiłby na sam szczyt. Nawet BvS nie ma do tego czegoś startu. Serial polecam tylko fanom świata stworzonego przez Sapkowskiego, film - nikomu.