Kiedyś też miałem bardzo ciekawą sytuację, nadal nie wiem czy to sen czy naprawdę się wydarzył. Obudziłem się, leżałem na łóżku a obok mnie stały dwie "postacie", były całe białe, jedna z nich to człowiek, facet o ile się nie myliłem, a druga postać to pies, przynajmniej tak mi się wydawało, próbowałem coś powiedzieć, ruszyć się, ale byłem sparaliżowany, nie potrafiłem się ruszyć a w głowie słyszałem tak ogromny pisk, że czułem się jakby przejeżdżała mi po głowie ciężarówka. Tak przez jakiś czas, 10-15 sekund, potem się obudziłem, był środek nocy a postaci nie było, bardzo długo mi to niedawało spokoju, i próbowałem to kojarzyć z jakimiś moimi ciężkimi przeżyciami (ten "sen" miałem około 2 lata temu, ale nadal go doskonale pamiętam, 3 lata temu umarł mój ukochany pies więc od początku myślałem że to mogła być druga postać, a do tego "faceta" to nie mam pomysłów, nie przeżyłem niczyjej śmierci w tamtych czasach).
Wiem że to może brzmieć jakbym miał jakąś schizofremię, ale uwierzcie mi, jestem prawie normalny :)