Kurcze, jestem tak zestresowany, że nie mogę wyczuć swojego, pulsu. Całe to wydarzenie strasznie mnie przygniotło.
Niejasno coś mi świta, że może mieć to coś wspólnego z mitami z rejonów, w których ludzie mówią z tym zabawnym akcentem - naglasak.
Zaczyna mi się robić gorąco, tłumię tę myśl!
To niemożliwe, po prostu nie mogę wyczuć swojego pulsu.....
Szybko zaczynam biec, szybciej, szybciej w kółko, potem przed siebie, potem w kółko...przed siebie
Raz zamykam oczy, raz je otwieram, by zatrzymać się i krzyczeć, potem staram się przekonać siebie, że muszę mieć puls, to nonsens!
LUSTRO! W mojej głowie pojawia się proste rozwiązanie - chce jak najszybciej znaleźć lustro, na pewno zobaczę swoje odbicie, na pewno.
Zaczynam biec, krzycząc "To niemożliwe, niemożliwe", jedyne co mnie interesuje to lustro, które muszę znaleźć.
Chce zobaczyć swoje odbicie! Za wszelką cenę.