Bez większych przeszkód po pewnym czasie dotarłeś nad Golden Gate. Zatrzymałeś się w miejscu, w którym byłeś z assamitką. Stanąłeś w tym samym miejscu, spojrzałeś się dal i wróciłeś myślami do swojej siostry. Pomyśleć, że tak nie dawno jeszcze byłeś człowiekiem, zajmowałeś się innymi sprawami. A teraz? Kainita, nieśmiertelny, dziecko nocy... Ciekawe, co teraz u niej słychać. Zacząłeś się zastanawiać, jakby wyglądało teraz wasze spotkanie... Tyle spraw jej do powiedzenia, ciekawe czy by Ci uwierzyła. Tia, uwierzyć... Sam jeszcze niedawno puszczałeś to w bujdy. San Francisco odmienia.. czy to dobrze, czy źle? Nie potrafiłeś ocenić. Spojrzałeś na zegarek, zauważyłeś że dopiero co dochodzi dwudziesta druga... Czas się cholernie dłuży. Gabriel zajęty swoimi sprawami, skrytka nie ruszona, twój haker pewnie sra po gaciach na myśl o waszym duecie, assamitka może obrażona? Wszystko to takie skomplikowane...
Co robisz?