Otóż moja babcia opowiadała mi ostatnio o tym, co opowiedział jej znajomy, który urodził się pod koniec lat dwudziestych. Był on synem chłopów. Po wojnie bardzo chwalił on socjalizm. Kiedy znajomi pytali się go dlaczego, on mówił, że przed wojną jego rodzina należała do jakiegoś właściciela ziemskiego i była strasznie biedna. Mówił, że mieli jedną parę butów na kilka osób noszoną na zmianę, a do jedzenia mieli tylko resztki ze stołu pana, które ukradła ich matka. Po wojnie dostał on szansę na wykształcenie, wybór pracy, zakup własnego mieszkania itd. Tutaj nasuwają się 2 pytania:
Po pierwsze, czy możliwe jest aby pan tak źle traktował swoich niewolników (bo tak należy takich ludzi nazywać) przecież niewolnik jest zazwyczaj dosyć cenny i głodzenie go to szkodzenie samemu sobie.
Po drugie, czy niewolnictwo lub coś na jego kształt w ogóle w IIRP istniało?
Liczę na odpowiedzi ludzi znających się w temacie, tym bardziej, że ja o przedwojennej Polsce nie wiem praktycznie nic.
Pozdrawiam