Ostatnimi czasy sporo gram w Mount & Blade, a dokładnie moda The Eagle and The Radiant Cross. Tak sobie gram i gram, aż w końcu zaczęło mi się nudzić, więc przypomniałem sobie o tym wątku i postanowiłem spróbować wymyślić fajną hitorię, która sprawi, że nadal będę grał długi czas. Jak się już wypowiadałem, wolę stare wersje M&B, bo tylko w nich jest klimat. Długo myślałem nad ciekawym wątkiem, aż w końcu postanowiłem połączyć: stare wersje, Native 1.011 i The Eagle and The Radiant Cross, gdyż we wszystkich tych wersjach było coś innego. Wymyśliłem pewne zdarzenia, które działy się w Calradii w trakcie życia naszego kochanego NPC Borchy. Jak każdy zapewne wie, w TEATRC jest broń palna i inny okres i to jest kluczem do fabuły, którą sobie wytyczyłem.
Zapraszam do przeczytania historii opowiedzianej przez Borchę, weterana wielu wojen i ważnej postaci w dziejach Calradii! ;D
Pewnego razu Almaro jechał ze swoją piechotą oraz towarzyszem Borchą do zamku Malayurg, gdzie miał swoją siedzibę. Almaro był wasalem władcy Lion Throne, ale bardzo chciał stworzyć własne niepodległe królestwo, w którym będzie pełna swoboda wyznań i kultur, królestwo, które będzie neutralne we wszystkich zdarzeniach Calradii. Po rozbiciu obozu zagadał Borchę, by przedstawć mu swój plan odłączenia zamku i wioski od Korony oraz wypowiedzenia posłuszeństwa wobec władcy, by założyć Królestwo Noldamaru. Borcha, który był już w podeszłym wieku wiedział co może z tego wyniknąć i powiedział wprost, że nowe państwa są słabe i wkrótce zostaną zdominowane przez mocarstwa, które od wieków władają Calradią.
- Spójrz na państwo Imperial States. Zostalo zalożone 12 lat temu i nic nie wskazywało na szybki upadek, a teraz jest powoli żerane przez Cesartwo Swadian, a także Laurianów i nasze własne państwo.
- Prawda lecz Ty Drogi Borcho spójrz na Ormelów. To państwo widnieje na mapach od niedawna i jest zewsząd atakowane, ale odpiera wrogów i życie wśród nich jest spokojne.
- Mylisz się przyjacielu. To Państwo nie jest takie młode, jak ci się wydaje. Zapewne słyszłałeś o Khanacie Khergickim? Imperium Ormelów to jest to samo państwo, ale 20 lat temu zostały wprowadzone reformy państwowe, bo trzeba było zażegnać groźbę wojny z Laurianami, ale to długa historia.
- Opowiedz.
- 55 lat temu byłem zwykłym młodzikiem, który podróżował z grupami bandytów po stepie szukając pieniędzy. W tamtym czasie liczyły się tylko dwa państwa: Królestwo Vaegirów i Królestwo Swadii. Jednak inne narody zaczęły już się osiedlać w pewnych rejonach. Powstały kolonie rybackie, które załozyli ludzie z gór, dały one początek Królestwa Nordów. Na zachodzie osiedlili się ludzie, o których nic nie wiedzieliśmy. Oni mówili, że są z odległych pustyń, ale nigdy w to nie wierzyliśmy, bo ich wyglad nie sugerował tego ani trochę. Oni także założyli miasteczko i kilka wiosek w pobliżu. Swadianie nazwali ich Rhodokami. Te dwa plemiona nie posiadały wojska i żyły z roli, więc Swadianie i Vaegirowie nie zwracali na nich uwagi.
- Powiedzialeś Nordowie i Rhodocy, ale teraz tych państw nie ma. Nie wspomniałeś także o Khanacie.
- Przyjechałeś tu ledwo rok temu, więc mało wiesz o tych krainach. Wysłuchaj dalszej części.
Otóż pewnego razu ja i moi towarzysze napadliśmy na Swadyjską karawanę. To był najgorszy błąd jaki popełniłem. Naszym tropem posuwały się oddziały Swadii. Niestety wpadliśmy w ręcę Vaegirom. Teraz wiem, że miałem szczęscie, bo skończyłem w lochu, a gdybym został schwytany przez Swadian zawisłbym na sznurze. Rok spędziłem w lochu i usłyszałem wiele nowin ze świata. W tym taką, że plemiona ze stepu zebrały się razem, by najechać Swadię. Harlaus dobrze przewidział ich zamiary i posłał armię przeciwko Khergitom, bo tak ich nazwano. Król jednak nie przewidział, że zwykli bandyci tak sprawnie jeżdzą i posługują się łukiem... to była straszna bitwa. W dziejach Calradii jedna z najkrwawszych i najdłuższych. Po 3 dniowej bitwie Khergici zostali pokonani i wycofali się wgłąb stepu, jednak zadali Swadianom tak poważne straty, że ci nie byli w stanie ruszyć w pościg. Khergici osiedlili się w opuszczonej twierdzy Swadian i zaczęli prężnie prosperować. Zakładali farmy, hodowali konie i budowali umocnienia. Pewnego razu zjawił się w mojej celi człowiek imieniem Laress, z którym na polecenie samego króla miałem ruszyć i mu pomagać, w zamian zyskałem wolność. Wiele lat byliśmy przyjaciółmi. Laress został bogatym i potężnym lordem Vaegirskim, a ja cały czas byłem przy jego boku. W ciągu tych lat Nordowie zyskali duże tereny nad morzem, gdyż Wojna Vaegirsko-Swadiańska osłabiła oba państwa. Nordowie zaczęli szkolić się wojskowo i wkrótce władcą został się Ragnar i ogłosił swe tereny niepodległym Królestwem Nordów. Za jego śladem poszli Rhodocy, którzy też zgromadzili pewne siły. Khergici wybudowali wspaniałe miasta i zapuszczali się coraz dalej w tereny Swadii. Równowaga została zachwiana i Wojna Vaegirsko- Swadiańska została zakończona. Królowie obu państw zrozumieli, że wojna zbyt osłabia ich państwa i nowe królestwa są dla nich niebezpieczne. Tak zaczęły się błogie lata pokoju w Calradii, gdyż Khan Khergitów Sanjar podpisał ze Swadią rozejm w Halmar. Przez pięć lat wszystkie królestwa rozwijały się, bo każdy przeczuwał nadchodzącą wojnę. Stało się, lordowie Swadii pomimo rozkazów króla przekroczyli zbrojnie granicę Khanatu i pokonali Khergitów pod Tulgą. Vaegirowie wysłali 4000 ludzi, by wspomogli Swadian. Byłem tam i ja oraz mój przyjaciel Laress. Niestety w kolejnej bez sensownej bitwie Laress zginął i wkrótce wosjka Vaegirów powróciły do kraju. Król Harlaus zmarł rok później.
- Co się stało z tobą?
- Ja zostałem poddanym Alkhadiasa, który był synem Laressa i lordem Vaegirów. Niestety miał zupełnie inne poglądy niż ojciec. Pewnego razu zebrał swoje wojska i ruszył do Khanatu, a ja ruszyłem z nim. Ku mojemu zaskoczeniu nie ruszył na oddziały Khergitów lecz oddziały Swadii. Bitwa była wygrana, a Alkhadias został lordem Khergitów. Wkrótce wojana znów ogarnęła Calradię. Alkhadias także chciał założyć własne państwo i wywołał wojnę domową, którą wygrał i ogłosił się Khanem Khergitów. Miało to miejsce 23 lata temu. Wprowadził coś zupełnie nowego do Calradii, a mianowicie religię Islamską. Wiara bardzo przypadla do gustu Vaegirom, którzy także uznali Islam za religię państwową. Jednak nie wszyscy byli z tego radzi. Król Yaroglek zostal zamordowany przez własnego syna, który przekształcił królestwo na Carat Vaegirski, jednak Islam pozostał. Wkrótce rozpętał wojnę z Nordami, którzy nie potrafili pokonać Vaegirów w polu. Nordowie wysłali dyplomatów za morze lecz wkrótce resztki armii schroniły się w Warcheg. Koniec był bliski, gdy na horyzoncie pojawiły się statki. W bitwie poległ król Ragnar, ale jego ludzie nadal walczyli i utrzymali miasto do czasu przybycia floty, z której wysiadłą armia nie podobna do żadnej innej. Wszyscy oglupiali i zamarli w miejscu, patrząc co to za ludzie. Oddziały wojowników uzbrojonych w kilkumetrowe piki ruszyła na Vaegirów, a z tyłu obcy wojownicy miotali przerażające grzmoty.
- Grzmoty? Nie rozumiem.
- Wojska, które przybyły zza morza przywiozły do Calradii pierwsze bronie palne, które bardzo szybko się zaadoptowały. Tak czy inaczej Bitwa był wygrana, a dalsza wojna przynosiła Vaegirom tylko przegrane, więc upokorzeni musieli podpisać rozejm. Nordowie skopiowali taktyki i uzbrojenie wojowników zza morza i przekształcili nazwę państwa z Królestwa Nordów, na Królestwo Laurianów.
- Co się działo potem?
- Potem było już tylko gorzej. 20 lat temu Alkhadias został zamordowany, a władzę przejął jego następca, który przekształcił Khanat na Imperium Ormelów i zaczął szkolić nowe wojska.
Wkrótce jak plaga zaczęli napływać misjonarze chrześcijańscy. Dotarli do Rhodoków, gdzie nowy władca nawrócił się na chrześcijaństwo i zmienił nazwę państwa. Przeprowadził reformy armijne, które miały go przygotować do Świętej Wojny. Nie każdy był zadowolony i wielu odchodziło na zachód. Swadia zauważyła potęgę dawnych Rhodoków i przyjęła chrześcijaństwo jako religię państwową oraz zmieniła nazwę na Holy Swadian Empire. Wkrótce przez pomyłkę ograbiła karawanę Lion Throne, na co odpowiedzią była sześciotysięczna armia przekraczająca ich granice. Wybuchała wojna, ale nie trwała długo, bo wielu poddanych Króla Mondo opuściło kraj, by założyć własne królestwo na zachodzie, tak narodziło się najmłodsze państwo Imperial States.
- Teraz wszystko rozumiem. Jednak nowe królestwo nie musi być skazane ma zagładę. Być może załagodzi konflikty, jak niegdyś Królestwa Rhodoków i Nordów.
- Miejmy nadzieję
Ooo ale się rozpisałem. Jednak jeżeli coś planuję, to zawsze robię to szczegółowo. Taką fabułą się będę kierował. Moja postać Almaro będzie chciała założyć Królestwo, które nie będzie zależne od innych pańśtw. Wiem, że to głupie, ale taka fabuła wpadła mi do głowy. Wiem też, że jest niezgodna, bo królestwa upadały i powstawały w ciagu ledwie 50 lat, ale jakoś musiałem rozwiazać ten problem. Swoją drogą mogłem to inaczej opisać, bo z perspektywy borchy to dziwnie wygląda ^^