Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Opowieści z Four Ways / Rozdział 2  (Przeczytany 10466 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline sir Luca

    • Marszałek Maruda
    • Administrator
    • Użytkownik
    • ***
    • Wiadomości: 5276
    • Piwa: 154
    • Płeć: Mężczyzna
    • Otaczają mnie tęgie, tępe buce...
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: Opowieści z Four Ways / Prolog
    « Odpowiedź #15 dnia: Maja 25, 2016, 11:06:27 »
    Za bardzo kombinujesz IvE. Jak zawsze zresztą...

    Świat M&B jest może ubogi ale otwarty, a to wielka zaleta, którą należy wykorzystać. Mamy upadłe Imperium, siedem niezależnych królestw, Wolne Miasto Zendar, masa różnego rodzaju bandytów no i pięknie wplecioną w to wszystko Tawernę. Swoją drogą świetny pomysł z rozwinięciem jej w niezależne państwo- miasto Dyktator. Tego bym się trzymał, wcale niepotrzebne są tu analogie do "Gry o Tron" czy innego uniwersum.
    "Demokracja: dwa wilki i owca, debatujący co będzie na obiad"

    Offline Dyktator

    • Administrator
    • Użytkownik
    • ***
    • Wiadomości: 4735
    • Piwa: 1002
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowieści z Four Ways / Prolog
    « Odpowiedź #16 dnia: Maja 25, 2016, 16:08:55 »
    Poszedłem w kierunku fikcji literackiej, ale chciałbym jednak trzymać się przynajmniej ogólnych realiów naszej sceny, a wiec nie będę wprowadzał postaci graczy, którzy wtedy jeszcze nie grali, czy klanów, które jeszcze nie istniały. Zostawiłem chyba wystarczająco wskazówek, by domyślić się, że (przynajmniej prolog) rozgrywa się w sierpniu 2013, dlatego część twoich propozycji odpada, IvE.

    Niektóre z twoich propozycji dotyczących charakterów są nawet ciekawe, ale też nie planuję opierać tego na jakimkolwiek uniwersum, zgadzam się tutaj z Lucą po części. Postacie będę się starał (tak, jak to było w prologu) oddawać na podstawie realnych charakterów graczy. Na pewno  waham się przy wprowadzaniu narracji z twojej perspektywy, IvE, ponieważ postacie narracyjne oznaczają również pisanie myśl i odczuć, a nie wiem, czy potrafię w pełni oddać twoją dość skomplikowaną osobowość.

    Tymczasem dzisiaj postaram się opublikować Rozdział I. Ostatnio nie miałem czasu na pisanie tego, bo trochę się działo, ale dzisiaj siadam do pisania. Tymczasem możecie zgadywać, z czyjej perspektywy będzie ten rozdział. Każdy, kto prawidłowo odgadnie (możecie po jednej postaci strzelać) dostanie ode mnie wirtualne piwko ;)
    Premier TFW 2015-2019
    (click to show/hide)
    (click to show/hide)
    (click to show/hide)
    (click to show/hide)

    Offline ^IvE

    • Słońce Tawerny
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 5801
    • Piwa: 612
    • Płeć: Mężczyzna
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: Opowieści z Four Ways / Prolog
    « Odpowiedź #17 dnia: Maja 25, 2016, 16:13:08 »
    Możesz pisać z mojej perspektywy ja tam nie widzę problemu :D Nie musi odwzorowywać dokładnie. Zresztą wtedy też byłem inny niż teraz.

    Co do tego uniwersum to nie ma być w uniwersum gry o tron (ala smoki bla bla) Tylko podałem przykłady postaci z tego uniwersum aby łatwiej sobie wyobrazić o jakie cechy postaci mi chodzi. No i druga analogia to zamiast walki o tron to by się walczyło o władzę na tawernie.  A wszystko nadal w świecie MB

    Ps. Zawsze mogę sam napisać coś ze swojej perspektywy, tylko powiedz co a Ty sobie zredagujesz (zawsze więcej tekstu)
    Ps2. Stawiam, że napiszesz z perspektywy Carpe

    Offline Prußak

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3265
    • Piwa: 253
    • Płeć: Mężczyzna
    • Ten, który mówi sam sobie dobranoc, dobranoc
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: Opowieści z Four Ways / Prolog
    « Odpowiedź #18 dnia: Maja 25, 2016, 18:42:00 »
    Prawdopodobnie jestem najciekawszym wyborem, nikt nie miał takiego rozdwojenia jaźni jak ja tutaj, jak to kiedyś ktoś stwierdził - potrafie pomóc, działać na rzecz community, być miłym i oprowadzić nieznajomego po tawernie z wielką chęcią, by po chwili wszystko podpalić, a na koniec zwyzywać wszystkich i nasrać na środku, kończąc tym miłym akcentem cale to przedstawienie (moje słowa, ale sens ten sam)
    Hah jesteśmy chyba jedynym klanem  który  grał z nimi spara  w którym nie było  Wulgaryzmu i kutni Ale za to mecz nie był  fair-play prośby  o  zablokowanie kamery obserwatora nic nie dawały  chociaż  na serwerze był admin...

    Offline Dyktator

    • Administrator
    • Użytkownik
    • ***
    • Wiadomości: 4735
    • Piwa: 1002
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowieści z Four Ways / Rozdział 1
    « Odpowiedź #19 dnia: Czerwca 08, 2016, 02:04:00 »
    R O Z D Z I A Ł    I
    CarpeDiem

      Podmuchy wiatru rozwiewały piasek na cztery strony jednej z miejskich aren. Zalegał on wszędzie, w każdym zakątku tego maneżu. Na wznoszących się wysoko w górę trybunach, w podziemnych celach, którymi wojownicy dostawali się do środka, a także w centralnym kręgu, ograniczonym z każdej strony kamiennym murkiem, z wyjątkiem dwóch naprzeciwległych wyrw, które służyły jako wejścia. Mimo że nie był on wysoki, większość śmiałków miała problemy z przeskoczeniem go. Miejskie legendy głoszą, że został on wzniesiony w zamierzchłych czasach przez istoty pozaziemskie z materiału, który wytwarzał nad sobą osobliwą aurę, odbierającą siły witalne. Jak każda legenda, tak i tutaj kryje się ziarnko prawdy - konstrukcja ta była bardzo stara. Być może stała tu jeszcze zanim dookoła wzniesiono miasto.
      CarpeDiem stał na jednej z kolumn, dzielących obwód wewnętrznego kręgu na sześć równych części. Miał na sobie granatową tunikę, pod którą widoczna była wydatna muskulatura, a na plecach nosił wielki, dwuręczny miecz. Rozglądał się po arenie, podczas gdy wiatr muskał jego wygoloną czaszkę. Jego ludzie porozchodzili się na wszystkie strony. Najbardziej po lewej, przy wywróconym drewnianym wozie, Sebek dawał popis swoich umiejętności szermierczych, odbijając, blokując i parując ataki aż trzech przeciwników jednocześnie. Jego białawe wąsy, swoim kolorem przywodzące na myśl siwiznę oraz kościste policzki dodawały mu lat i postarzały. Jego obronę próbowali przełamać Freesh, RedBull i Aleksandros. O ile pierwszy był wyluzowany i ewidentnie rozbawiony zaistniałą sytuacją, o tyle pozostała dwójka dwoiła i troiła się w pełnym skupieniu, jednak bezskutecznie. Na prawo od nich rudobrody Error grzmocił swoją włócznią o migdałową tarczę Willa, zwanego Fietnamczykiem. Wyraz jego twarzy, która na co dzień i tak wyglądała, jakby przegalopowała po niej swadiańska ciężka kawaleria, a następnie przeciągnięto ich śladem rhodockie trebusze, tego dnia przywoływał rozmyślania nad sensem egzystencji przeciętnego człowieka w Calradii.
      Znowu palił to sarranidzkie zielsko - pomyślał poirytowany Carpe.
    Nie pamiętał już, skąd wzięła się ksywka Fietnam, ale mogło mieć to jakiś związek z jego niezdrowym zamiłowaniem do zieleniny. Nie przeszkadzało to jednak dwóm mniej doświadczonym towarzyszom broni Errora i Willa, których wzrok był skierowany w szybko pomykający grot włóczni. Matios i Francuz najwyraźniej odbierali właśnie szybką lekcję tego zabójczego tańca. Swoim doświadczeniem dzielił się również Arthasan. Siedząc na koniu, uczył Cwanego Trolla, innego saraceńskiego kawalerzystę, którego przezwisko było ironicznie zbudowane na zasadzie kontrastu, jak przy pomocy zwykłego miecza i tarczy odbijać lance jeźdźca szarżującego z przykucnięciem w siodle. Za spieszony obiekt treningowy służył ..
      Habrak?! - zdziwił się.
    Jego młodszy brat znowu dał się wykorzystać. Nie był taki, jak on. Brakowało mu tej charyzmy i wrodzonego talentu do przewodzenia ludziom.
      Zrobię z niego jeszcze mężczyznę - dopowiedział w myślach i dodał kolejny cel do zrealizowania na swojej długiej liście.
    Kolejna grupa osób stała pod jedną z bliźniaczych wież strzelniczych, przy niskiej, drewnianej palisadzie. Rudowłosy wojownik o południowej urodzie ludzi pustyni nazywał się Abdullah. Po jego lewej stał Prusak, blondyn o nieco germańskich lub skandynawskich rysach twarzy. Jego krótka, spiczasta broda sztywno sterczała, gdy butnie unosił podbródek. Mimika jego twarzy rzadko się zmieniała, w przeciwieństwie do jego towarzysza, który mówił z wyraźnym ożywieniem. W centrum uwagi pozostawał jednak stojący naprzeciwko nich kędzierzawy szatyn. Nazywali go Dyktatorem lub zdrobniale Dykciem. W przeszłości był liderem Panów Ragnaroku, grupy, do której przynależała cała trójka, zanim zaciągnęli się do Saracenów.
      Tak łatwo mu nie zaufam. Nie dam mu prowadzić tutaj swoich gierek, widzę to w jego oczach. - myślał, patrząc na ciemnowłosego przywódcę upadłej już drużyny.
    Tuż nad nimi stał Prince. Kolejny były lider, tym razem znacznie szerzej znanego ugrupowania Polskich Orłów, które również odeszło już do lamusa. Jego kadencja, która przypadała na sam koniec istnienia klanu, wraz z przejściem do Saracenów nieoficjalnie zakończyła długotrwały spór między tymi dwoma zespołami. Teraz stał na podeście wieży i trzymał w rękach długi, napięty łuk bojowy. To samo robił stojący w wieży znajdującej się w przeciwległym końcu areny Talar, znany również jako Amras. Najwyraźniej szlifowali swoje umiejętności strzeleckie.
      Nie wszyscy jednak preferowali cudze towarzystwo. Zawsze wesoły sucharmistrz Virus przykucnął na uboczu i naprawiał swój krótki łuk. Również samotnie, jeśli nie liczyć jego siwej maści konia, stał Dominique. Jego długie, blond włosy powiewały na wietrze, gdy cicho klnąc, mocował się ze strzemionami siodła.
      - Saraceni! - zagrzmiał CarpeDiem - Zapraszam wszystkich do kręgu. Ustawcie się wokół, przy ścianach muru. Dostałem bardzo ważne wieści z ratusza, przez co musimy omówić pewne istotne sprawy, ale do tego potrzebuję ..
    Habrak opuścił łuk skierowany w odwracającego się Arthasana, gdy tylko zorientował się, że jego starszy brat przerwał swoją przemową otwierającą spotkanie i trening.
      - .. waszej niepodzielnej uwagi - dokończył. - Krzysiu, czy możesz przestać się bawić i posłuchać przez chwilę?!
      - Wybacz Michał, już idę - wolał nie denerwować teraz brata, bo wiedział, że nikogo przy nich nie będzie, gdy udadzą się w drogę powrotną, do domu.
      - IvE ogłosił wczoraj wieczorem kolejny Puchar Four Ways - kontynuował swoją przemowę. - W zeszłym roku nie poszło nam najlepiej, ale to srebro było tylko przedsmakiem do złota, po które sięgniemy w tym roku!
      - Ja tam mam już złoto - mruknął cicho Prince, uśmiechają się tajemniczo, jak to w jego stylu często bywało.
      - Nie wydaje mi się, aby w tym roku startował ktokolwiek, kto by mógł nam zagrozić - ciągnął Carpe, udając, że nie słyszał uwagi. - Nie znaczy to jednak, że nie będziemy trenować. Czeka nas długa droga i ciężka praca, ale obiecuję wam, że wrócimy ze złotymi krążkami!
    Mówiąc to wyprostował się i wypiął dumnie klatkę piersiową. Musiał być silny. Tylko silni ludzie osiągają sukcesy.
      - Czy to oznacza, że ty również wracasz? - wypalił Sebek, po czym zapadła cisza.
      W ostatnich miesiącach sytuacja drużyny nie była najlepsza. Po osiągnięciu szczytu potęgi i szeregu perfekcyjnych występów na wielkich turniejach w Zendar, coś zaczęło się sypać. Ludzie tracili zapał, zaczynali się rozchodzić i jako drużyna byli coraz mniej skuteczni w starciu z czołowymi klanami. Upadek zaczął się od remisu z Synami Imperatora. Ostatnim gwoździem do trumny było leniwie nadchodzące lato oraz przegrana w remeczu z Renegatami. Saraceni postanowili wtedy odejść w cień, jednak nie wszyscy odłożyli swój oręż do najgłębszych zakamarków szafy. Niektórzy, tak jak Michał, odnaleźli swoje miejsce w zupełnie nowych szeregach. Wybrał Gwardię Istiniar ze względu na ich bogatą przeszłość, duże siły mobilizacyjne oraz jednego z najlepszych dowódców w całej Calradii - Harmana, który jeszcze pół roku temu pełnił rolę kapitana jego reprezentacji narodowej.
      Teraz jednak byli tutaj wszyscy. Pełni energii i gotowi, by stanąć raz jeszcze do boju z nieprzejednanymi szeregami wroga i sięgnąć po niezliczone tytuły mistrzowskie, które w przeciągu ostatniego roku zgarnięto im sprzed nosa. Najpierw zostali pokonani przez Polskie Orły w finale Pucharu Four Ways, a potem ten rozpad klanu, gdy sięgali już po podium prestiżowej Ligi Calradii. Po drodze udało im się zwyciężyć w mniejszej lidze ludów słowiańskich, ale to tylko zaostrzyło apetyty po więcej, dlatego też wraz z Sebkiem reaktywował radę klanu i zwołał wszystkie chorągwie.
      Cholera, wiedziałem, że ktoś o to w końcu zapyta.
      - Oczywiście, że będę z wami grał w tym Pucharze - słowa Carpego niemalże przecięły gęstniejącą ciszę.
      - A co z turniejami w Zendar? - podjął temat Arthasan - W nich wystąpi również twoja nowa drużyna, a nie można reprezentować dwóch klanów równocześnie.
      - Na razie nic się tam nie dzieje - odparł.
      - Z tego, co słyszałem, to w planach są zupełnie nowe mistrzostwa, rangą dorównujące Lidze Calradii - do dyskusji włączył się Dyktator - I mają się zacząć już niedługo, na jesień.
      To ja tu dowodzę, ciebie nikt nie pytał o zdanie!
      - Posłuchajcie - westchnął Carpe - na ten moment nic nie mogę obiecać. W tych lokalnych zawodach zagram z wami na pewno, nie wiem jednak, co będzie dalej. Mam nadzieję, że rozumiecie.. - urwał na chwilę, szukając odpowiednich słów - Po tym, co wydarzyło się ostatnio, nie mam pewności, czy ta sytuacja się nie powtórzy. Dlatego postanowiłem na razie pozostać w Gwardii, ale dalej będę tutaj dowodził. Tyle, że w meczach z zagranicznymi zespołami będę grał w masce i pod pseudonimem Machete.
    Jego nowa ksywka rozbawiła wszystkich tak samo, jak tytuł Overlorda, który nadał sobie przed rozpadem i reaktywacją. Ale przynajmniej rozwiało to narastającą, ponurą atmosferę.
      Zamierzał przejść już do części treningowej żeby zmienić temat, gdy nagle usłyszał chrzęszczący piasek za swoimi plecami. W ułamku sekundy odwrócił się i zobaczył nadchodzącą postać.
      Jak zwykle się spóźnił. Ciekawe, jakie tym razem będzie miał wytłumaczenie. Lepiej żeby było dobre, inaczej pokażę mu miejsce w szeregu.
      - Blacha! - zawołał - miałeś stawić się tutaj przed rozpoczęciem spotkania, nie po.
      - Wiem, wiem. Ale słuchaj, co się wydarzyło ziom - mówił Blacha zbliżając się szybko - Była ta amnestia, nie? I w jej wyniku zostałem ponownie wpuszczony do Four Ways, tak jak wielu innych wygnanych. Ale dali mi jeden warunek - przez kilka miesięcy od amnestii miałem raz w tygodniu meldować się w ratuszu żeby mogli sprawdzić, czy nic nie odwaliłem, taka beka.
    Pośród Saracenów przeszedł szmer westchnień irytacji, ale spóźniony kontynuował, jakby tego nie słyszał.
      - No to przychodzę wczoraj wieczorem i stoję w tej kolejce do sali audiencyjnej. I tak czekam i czekam i w końcu wchodzi ostatnia osoba przede mną. Strasznie się dłużyła ta ostatnia rozmowa, to w końcu zniecierpliwiony podchodzę, by zapukać i w tym momencie wrota się otwierają i wychodzi ten gbur z młotem, nie pamiętam, jak się nazywał. Mówię, że przychodzę do namiestnika, a ten mi odpowiada, że się zabawimy, no rozumiesz ziom? I zaczyna mnie ciągnąć do lochu, a ja krzyczę: stary, zmieniłem się!. A ten dalej swoje. Oszczędzę wam już opisu tego, co zrobił na miejscu, ale ostatecznie wypuścił mnie ten drugi, od bibliotek, ale stało się to dopiero dzisiaj, ledwie godzinę temu. Tak więc stary, plan jest taki. Nie zdążyłem dzisiaj nawet nic zjeść, więc wy sobie ustalcie wszystko, co musicie, a ja wpadnę jeszcze później i wszystko mi opowiecie. Narka!
    Zapadła głucha cisza i trwała do momentu, aż ich głośny kompan opuścił arenę. Wtedy właśnie Carpe postanowił podjąć temat treningu.
      - Dobra, dosyć gadania. Trzeba przypomnieć sobie pewne podstawy - wszyscy zwrócili ku niemu swoje znudzone usłyszanym przed chwilą monologiem spojrzenia - stuny i hitslashe! Podzielimy się teraz na ..
      - Ale my już to umiemy - przerwał mu Error.
      - Zróbmy w końcu coś ciekawego - dodał Virus.
      - Na przykład trening z udziałem konnych! - zawołał Arthasan.
      Bądź silny, musisz być. To jedyna droga do sukcesu.
      - Czyżby? Zawsze tak mówicie, a potem wychodzą gdzieś braki w podstawach - odparł poirytowany Carpe.
      - A skoro już mowa o koniach - wtrącił Dominique - to czy naprawdę potrzebujemy tych południowych szkap? Raz się walnie i zaraz padają. Co innego taki Łowca. Albo w pełni opancerzony sarranidzki bojowy, o!
    Carpe miał już go skarcić za narzekanie, gdy z trybun rozległ się donośny śmiech. Świetnie go rozpoznawał, jednak aby ujrzeć powstającą z ławy sylwetkę, musiał osłonić oczy dłonią, ponieważ słońce świeciło jasno w zenicie.
      - Netoman! - krzyknął- A co ty tam robisz? Mówiłeś, że jedziesz do mroźnych krain północy.
      - Mówiłem? - udał zdziwionego Netoman, gdy już zszedł na dół - Nie, coś musiałeś pomylić, bo jadę tam dopiero w przyszłym tygodniu.
      Mógłbym przysiąc, że mówił to samo w zeszłym tygodniu.
      - Ale cieszę się, że jednak tu wpadłem - kontynuował - bo nie wiedziałem, że z Dominika taki koniobijca - zaśmiał się.
    Dominique poczerwieniał, ale odpowiedział szerokim uśmiechem.
      - Skoro jednak jeszcze tu z nami jesteś, to ustaw się z resztą i słuchaj - zaczął ponownie Carpe - a ty Error chodź na środek. Będziesz stunował ze mną, skoro takie to dla ciebie łatwe. A ty Sebek będziesz się bronił - zanim skończył mówić, odnotował jeszcze, że Netoman dołączył się do grupki Dykcia i zaczęli wymieniać się informacjami szeptem, ledwo powstrzymując śmiech.
      Bądź silny Michał. Nie ma tu nikogo innego, kto by mógł podjąć się tego zadania. Musisz wytrzymać te wybryki i poprowadzić Saracenów raz jeszcze ku chwale.
    Premier TFW 2015-2019
    (click to show/hide)
    (click to show/hide)
    (click to show/hide)
    (click to show/hide)

    Offline Prußak

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3265
    • Piwa: 253
    • Płeć: Mężczyzna
    • Ten, który mówi sam sobie dobranoc, dobranoc
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: Opowieści z Four Ways / Rozdział 1
    « Odpowiedź #20 dnia: Czerwca 08, 2016, 13:03:02 »
    Prusak, daj mi rangę we Freikompanii, ale jakąś wyższą, ziom! ~ Blacha
    Ciekawie się czyta, czekam na kolejne rozdziały, najchętniej ze mną w roli głównej :D
    Hah jesteśmy chyba jedynym klanem  który  grał z nimi spara  w którym nie było  Wulgaryzmu i kutni Ale za to mecz nie był  fair-play prośby  o  zablokowanie kamery obserwatora nic nie dawały  chociaż  na serwerze był admin...

    Offline Habrak

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 211
    • Piwa: 12
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowieści z Four Ways / Rozdział 1
    « Odpowiedź #21 dnia: Czerwca 08, 2016, 14:54:49 »
    Fajne, czekam na dalsze rozdziały!

    #SRC
    Ludzie są jak morze, czasem łagodni i przyjaźni, czasem burzliwi i zdradliwi. Przede wszystkim to jednak tylko woda.

    Offline PriNce17

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 346
    • Piwa: 74
    • "Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa."
    Odp: Opowieści z Four Ways / Rozdział 1
    « Odpowiedź #22 dnia: Czerwca 08, 2016, 15:14:09 »
    Momentami się uśmiałem, fajnie poczytać coś w tym stylu, niby dla śmiechu ale z zachowaniem szczegółów i niejako realizmu nadanego tym sytuacją z team speaka. Moment o płotku jest świetny, nadal tyle osób ma nieraz problem żeby tam wskoczyć.

    Offline Dominique

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 790
    • Piwa: 60
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowieści z Four Ways / Rozdział 1
    « Odpowiedź #23 dnia: Czerwca 08, 2016, 15:17:58 »
    Świetne! Naprawdę miło się czyta. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! :) Jak dla mnie mogłyby nawet być dłuższe :P
    "Przystojny, ale niezły ch*j.
    Poza tym pedofil.   
    Powinnam uciekać.   
    Ale mnie intryguje."

    Offline Bruce Campbell

    • Lew
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 8470
    • Piwa: 937
    • Płeć: Mężczyzna
    • PodPułkownik 1ppS, Cesarz THD, Giermek 21pp
      • datadream2004 コギ花
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: Opowieści z Four Ways / Rozdział 1
    « Odpowiedź #24 dnia: Czerwca 08, 2016, 15:41:36 »
    Świetne! Naprawdę miło się czyta. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! :) Jak dla mnie mogłyby nawet być dłuższe :P
    Podpisuję się pod tym (a szczególnie pod ostatnim zdaniem) rękami i nogami.

    Offline Prußak

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 3265
    • Piwa: 253
    • Płeć: Mężczyzna
    • Ten, który mówi sam sobie dobranoc, dobranoc
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: Opowieści z Four Ways / Rozdział 1
    « Odpowiedź #25 dnia: Czerwca 09, 2016, 18:56:22 »
    10/10 mocny konkurent Zbigniewa z Tihr (prawdę mówiąc dziwnie on teraz wygląda jak nie napisał tego Groseltern, akurat w tym wypadku nie wyleciałem za czyste trollowanie xD)
    Hah jesteśmy chyba jedynym klanem  który  grał z nimi spara  w którym nie było  Wulgaryzmu i kutni Ale za to mecz nie był  fair-play prośby  o  zablokowanie kamery obserwatora nic nie dawały  chociaż  na serwerze był admin...

    Offline ^IvE

    • Słońce Tawerny
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 5801
    • Piwa: 612
    • Płeć: Mężczyzna
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: Opowieści z Four Ways / Rozdział 1
    « Odpowiedź #26 dnia: Czerwca 09, 2016, 22:43:08 »
    Zgadłem. Jednak trochę tl;dr no ale wiadomo to było dla SRC bardziej pisane :P

    Offline Kamillo18

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2552
    • Piwa: 360
    Odp: Opowieści z Four Ways / Rozdział 1
    « Odpowiedź #27 dnia: Czerwca 09, 2016, 23:45:32 »
    Prawdopodobnie jestem najciekawszym wyborem, nikt nie miał takiego rozdwojenia jaźni jak ja tutaj, jak to kiedyś ktoś stwierdził - potrafie pomóc, działać na rzecz community, być miłym i oprowadzić nieznajomego po tawernie z wielką chęcią, by po chwili wszystko podpalić, a na koniec zwyzywać wszystkich i nasrać na środku, kończąc tym miłym akcentem cale to przedstawienie (moje słowa, ale sens ten sam)
    W zasadzie Trebron jest ciekawszym przypadkiem - z banity na moda. Ja w zasadzie z normalnego usera, na banita, by potem znowu zostać normalnym userem, niczym Andrzje Kmicic :P
    « Ostatnia zmiana: Czerwca 09, 2016, 23:55:42 wysłana przez Dyktator »

    Offline Kavebern

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 9
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowieści z Four Ways / Rozdział 1
    « Odpowiedź #28 dnia: Czerwca 10, 2016, 16:00:54 »
    Wincej tego chcę sprężać się panowie!

    Offline ^IvE

    • Słońce Tawerny
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 5801
    • Piwa: 612
    • Płeć: Mężczyzna
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: Opowieści z Four Ways / Rozdział 1
    « Odpowiedź #29 dnia: Czerwca 20, 2016, 09:23:46 »
    Ja mam dalszą cześć, ze swojej perspektywy. Bez zgody Dykcia nie opublikuję. Bo to jego serias. Więc wywrzyjcie na nim presje xd