Jeśli chodzi o teczkę : zastanawiałbym się nad jej autentycznością, gdyby nagle, ot tak, znaleziono ją w archiwum. Po prostu wyszedłby jakiś prokurator i powiedział "A tak, patrzymy co tam leży pod tą pajęczyną, myśleliśmy, że to Pani domu sprzed 15 lat, a tu jakieś akta.".
Tymczasem w domu Kiszczaka...To wszystko ma swój sens i można wytłumaczyć na kilka sposób. Najbardziej prawdopodobny to ten, że Wałęsa po prostu donosił, co wcale nie przeszkodziło mu potem z komuną walczyć. Najgorszy to ten, że wszystko było ukartowane. Najlepiej byłoby więc, gdyby sprawę zbadano, aby sam prezydent powiedział co i jak i aby temat ten został odesłany do historii.
Każda wielka postać ma swoje wady, poruszanie ich, jest naturalne. To w Polsce dziennikarze mają jakąś manię, aby pewne osoby beatyfikować, aby zależnie od poglądów jakie jakaś gazeta prezentuje, podchodzić do tematu jakiejś osoby w sposób irracjonalny. Jak uwielbiam wiele osób, ze świata kultury to tytułu "profesora", nie nadaje im tylko dlatego, że są "tacy oh i ah, very cacy". Profesor Mann, o, ot tak jakbym zaczął nazywać tą osobę, to by mnie za wariata wzięto. Do kogo pije, wiadomo.
Na zachodzie, na co zwrócił uwagę W.Jurasz kwestia wygląda inaczej. Gdy się mówi i pisze o Kohl'u powraca sprawa finansowania CDU, to naturalne. Gdy ktoś będzie chciał pisać o Napoleonie, pewnie zauważy, jak to kiedyś ów wódz, chciał się przypodobać Józefinie i zorganizował jej bitwę pod domem. Nie ma postaci kryształowych a im ktoś większy, tym więcej brudów.
Słusznie zauważył Prezydent Duda, że w 1990 Wałęsa miał świetną okazje, aby się przyznać. Ludzie by to przełknęli, bez problemowo, bo przecież masowo zapisywali się do partii, by wykonywać swoje zawody. Także, Ci wszyscy spędzani z fabryk na uroczystości. Taki był ustrój, że konformizm był przydatny. Wałęsa, człowiek który odegrał pierwszoplanową rolę w obaleniu komunizmu, gdyby tuż po objęciu prezydentury przyznał się do tego i powiedział " Zagrożono mi. Mam 9 dzieci, żonę która nie pracowała. Przede wszystkim jestem ojcem, a szans na wolną Polskę nie było, więc poszedłem na taki układ. Dumny z tego nie byłem, gdy tylko minęło trochę czasu, zacząłem celowo podsyłać im bardziej plotki niż informację. Z ulgą zerwałem współpracę i powiedziałem sobie, nigdy więcej. Gdy nadarzyła się okazja, wziąłem odwet". To by wystarczyło, a ludzie jestem pewien by to spokojnie przyjęli, bo jeśli pogrzebie się w życiorysach to wśród znanych nam "z telewizora" osób, które żyły za komuny, znajdzie się i znalazło wielu podobnych.
Afera z teczkami, to jednak zupełnie inny problem. Kwestia tego, czy i na wiele, fakt posiadania ich przez Kiszczaka wpłynął na zachowanie Wałęsy w wielu sprawach. To oceni historia, ja sobie spokojnie poczekam na wyniki badań. Szkoda. Wielka szkoda, że to wszystko tak się skończyło, bo jak już pisałem, Wałęsa powinien dawno temu wyjaśnić całą sytuację i wątpliwym jest aby ktokolwiek czynił mu z tego powodu zarzuty xddd