SI w civach zawsze było takie, że dostawało bonusy, choć przed V jeszcze jakoś ogarniało walkę(bo nic nie trzeba było ogarniać oprócz stackowania jednostek), a teraz z dojściem dystryktów, które mocno podbijają znaczenie mapy i planowanie przestrzenne, to i mapy nie ogarnia... Najłatwiej jej idzie z rozwojem naukowym. Aha, no i oczywiście nie radzi sobie z eksploracją na mapach innych niż Pangea.
Gracz ma trudno na początku i następnie musi gonić SI dłużej zależnie od poziomu trudności. Najlepiej pierwszego napotkanego sąsiada od razu zniszczyć, o ile samemu nie jest się zaatakowanym, a jeśli to jakaś civ z lepszą jednostką ancient/classical, to w sumie już od 6 poziomu jest trudno. Najgorzej w civkach to nie exploitować eksploracji, w V najłatwiej przegrać izolując się. Co w sumie jest zgodne z historią, jakby nie było(rozwój izolujących się ogromnych Chin a ekspansywnej małutkiej Wielkiej Brytanii)
BTW Niemcy w 6 są imba, Hansa niszczy system, gra się tym jak Rzymem z V, czyli settler, settler, settler...
Poza tym niestety, ale jest to jeszcze łatwiejsza gra od V. Tak jak w III nie grając wg schematu jest mogiła, w 4 też nie bardzo da się robić błędy, tak w V da się wyjść z głupich sytuacji, a w 6 każdy poziom jest jakby niższy - bo SI nie ogarnia feature'ów wymagających kreatywnego dostosowania się do warunków oraz planowania na przyszłość.