Luca ma rację. Szukanie dziś auta to tragedia. Przerobiłem MASĘ ogłoszeń i wynik bardzo często był taki sam - sprzedający kłamał, ukrywał fakty i marnował mój czas. Jakim trzeba być tępym glonem żeby powiedzieć "silnik działa super, blacharka igła" jedź człowieku nawet te 15/20 kilometrów a po podniesieniu maski słychać metaliczne, wręcz agonalne dźwięki, po dodaniu gazu silnik prawie gaśnie a pod plastikowymi progami wszystko przeżarte przez rdzę. Podaję najgorszy możliwy przykład - bo taki niesamowicie często się powtarza. Mówię tu jednak o przedziale do 5 tysi w jakim szukałem.
Wyżej mamy już do czynienia z lepszą robotą. Ewentualne powypadkowe ślady mogą być dobrze ukryte z racji że w droższe auto opłaca się więcej włożyć aby sprzedać je z ogromnym przebiciem w porównaniu do ceny za którą kupiło się grata. Bez ogarniętego mechanika bym nie podchodził a 99% komisów lepiej omijać szerokim łukiem - szczególnie te z samochodami z Francji.
Nie mówię tu już tylko o handlarzach - masa prywatnych osób które za swoje niezbyt zadbane auta życzą sobie o wiele za dużo, licząc że trafi się frajer. Niestety handel autami kwitnie cebulą i krętactwem a nic nie zanosi się na lepsze dopóki nie wejdą w życie surowe przepisy dotyczące powypadkowych złomów.
Skoro masz kasę, nie ma ci kto pomóc w zakupie używanego ani nie chcesz się w to bawić - bierz auto z salonu. Do tego dochodzi gwarancja, parę lat spokoju.
O awaryjności danych modeli dostępnych w salonach też trudno dużo powiedzieć. Lepiej żebyś się rozejrzał za modelem który już przeszedł lifting i nie jest dopiero co wprowadzony na rynek. Podczas liftingu usuwane są różne wady fabryczne które wychodziły podczas eksploatacji i z którymi właściciele zgłaszali się na gwarancję.
Prowadzenie... przejedziesz się w salonie to zobaczysz co ci najbardziej pasuje.
I bezpieczeństwo - czyli największy bubel wciskany ludziom przez producentów. Testy zderzeniowe sprawdzają jak auta chronią pasażerów przy potencjalnym zderzeniu z POJAZDEM O TEJ SAMEJ WADZE I KSZTAŁCIE. Ciągle największą rolę odgrywa waga - bo jeśli uderzy w ciebie Jeep który miał 3 gwiazdki a siedzisz w miejskim aucie co miało 5 to raczej gość z Jeepa wyjdzie o własnych siłach - to twoje auto zostanie przepchnięte i w nim wystąpi większe przeciążenie. Producenci nauczyli się projektować samochody pod crash test NCAP, jednak rzeczywiste zderzenia nie odbywają się w tak sterylnych warunkach. Kiedy IIHS wprowadziło small overlap test sporo aut uznawanych za bezpieczne nagle zaczęło się składać jak Seicento.
Audi:
W tym samym czasie Volvo uzyskało lepszy wynik bo samochód był rzeczywiście przystosowany do każdego rodzaju kolizji czołowej.
Oba auta w teście NCAP miały ten sam wynik.
Daje do myślenia.
Tylko salon wchodzi w grę? Pamiętaj, że w Polsce można jeździć angielskimi autami już, które są znacznie tańsze, niemieckie też. Pewnie jednak nie chcesz się bawić w wynalazki. Ten przepis to bardziej ukłon w stronę osób chcących kupić/mających auta które były dostępne jedynie w wersji 'angielskiej". Ewentualna sprzedaż później będzie prawie niemożliwa a przekładka wymagająca zmiany/modyfikacji ściany grodziowej może się marnie odpłacić w razie wypadku bo zaraz po podłużnicach to ona bierze na siebie siłę uderzenia czołowego.