I tak i nie... ponieważ zmniejsza się liczba kandydatów, na okręg, bo okręgów jest więcej, więc też kandydatów powinno być mniej. Po za tym obecnie istnieje coś takiego jak próg wyborczy, i też cała masa głosów "przepada", a nikt nie płacze, że tacy "zieloni", "Szcześć Boże" czy "RN" się nie dostał/dostanie. Pomimo tego, że przesadziłeś z liczbami to masz częściową rację. Z tym, że zakładając, że będzie 2/3 sensownych kandydatów (zazwyczaj 1/2 a ten 3 by zbierał koło 10/15 %). To zazwyczaj wyglądałoby to tak jak w prezydenckich, czyli około 40/50%(czasem powyżej 50) zbiera wygrany a koło 20/30 drugie. Ten system eliminuje skrajności (skrajną lewicę, ruchy zielonych, czy narodowców), gdyż zazwyczaj lokalna większość nie zagłosuje ani na osobę, która przywiązuje się do drzewa, ani na osobę, która ma poglądy typowe dla ruchów kibolskich, gdyż chcą osób, które w godny sposób będą ich reprezentować. Wolisz głosować na partię czy człowieka? Konkretną osobę, która będzie przed tobą w jakiś sposób odpowiedzialna, czy partię, która jak jakis polityk będzie niepopularny w danym regionie wyrzuci do innego regionu? Jowy zwiększą dodatkowo liczbę ludzi bezpartyjnych (popularnych lokalnie), lub jedynie powiązanych poglądowo z danymi formacjami.