Demokracja= rządy klasy średniej (paradoksalnie, nawet Ci którzy się nie zaliczają, czasem głosują na takie partie, bo utożsamiają się, dążą do bycia klasą średnią)
Monarchia absolutna= rządy monarchy w sojuszu zazwyczaj z najbogatszymi/arystokracją
Praktycznie, za każdym razem, gdy dochodziło do rozruchów i obalania monarchii, najbardziej zainteresowana była ta klasa, która była dość bogata by bawić się w politykę, ale nie zaliczała się do tej śmietanki. Ewentualnie, cała klasa średnia, którą irytowało wykluczenie.
Brak zrozumienia tego, to był błąd, Ludwika XVI, za który zapłacił głową. Jego braciszek, dostrzegł, że Wisły kijem nie zawróci i już zaczął umizgiwać się do finansjery.
Z obu tych opcji, najlepsza jest demokracja. Przynajmniej dla mnie, bo wątpię bym nagle wskoczył ot tak do listy, choćby 1000 najbogatszych Polaków. Oczywiście, ktoś bogatszy zapyta, z jakiej racji ma mi fundować studia, bo jego stać aby opłacić czesne nawet za medycynę dla bliźniaków. Ktoś biedny zapyta, dlaczego zabiera się mu pieniądze na mnie, skoro on ich bardziej potrzebuje. Odpowiedź jest prosta, świetnie punktował to właśnie Friedman, że rządzi klasa średnia i ta, nie da sobie zrobić krzywdy.