Co do traktatu lizbońskiego, Polska co nieco ugrała. Odwlekła, co mogła, a nade wszystko to co było najbardziej niekorzystne czyli głosowanie w radzie.
Kaczyński ostro obstawał przy tym, aby decydował pierwiastek z liczby ludności, skoro nie głosy ważone. Potem zamówił chyba nawet, ekspertyzy związane z tym, że gdyby nie druga wojna, Polaków byłoby ok. 60 milionów, stąd ma prawo nie podobać się nam, że będziemy mniej znaczyli, dlatego bo Niemcy i Ruskie eksterminowały nas, a potem zrobiły z nas protektorat. Na zachodzie krytykowano więc, za to, że się stawiamy, a w Polsce przedstawiono negocjacje mniej więcej w narracji, że prezydent Kaczyński to nadrabia kompleksy tym, że się kłóci z każdym.
Poza tym traktat podpisały wszystkie państwa. Jakieś padające zarzuty, zdrady, można by było usprawiedliwić gdyby, połowa się wycofała.
Mity, że powinniśmy się integrować z Czechami, Słowakami i tym podobnymi, to ignorowanie tego, że może fajnie się współpracowało przed wejściem do Unii, ale potem, południowi sąsiedzi, niechętnie spoglądali, że kasę bierze Polska w większej ilości niż oni. Podział funduszy strukturalnych, dzieli.
Co do imigrantów, problem jest dokładnie taki, jaki miało imperium rzymskie. Oni się przydają, chcą żyć w spokoju, tyle tylko, że to obca kultura, a jak wpuści się ich, zapewni dobre warunki, to wystarczy impuls, by zleciała się ich cała masa. Wtedy impulsem byli Hunowie, dzisiaj nie wiem, hipotetyczna sytuacja, że jakieś mocarstwo dostarcza ISIS broń chemiczną, dochodzi do katastrofy humanitarnej w regionie. Czy nawet klęska głodu, w jakimś zakamarku świata. Większa wojna. Lista, rzeczy które mogą sprawić, że nagle ruszy taka wędrówka ludów, w dzisiejszych czasach, nie jest krótka.
Co gorsza, problem pojawił się, gdy owi imigranci, wtedy zamiast pytać Rzymian, po prostu sobie nocą sylwestrową, przeforsowali Ren, osiedlili się i tyle. Teraz też, widzimy, że ów limes pęka. Możemy ich przyjąć, licząc, że stworzymy razem fajne społeczeństwo, jednak, zdecydowanie lepiej będzie podjąć zdecydowane kroki, właśnie w takim celu, aby Ci ludzie wrócili do swojej ojczyzny i tam żyli w pokoju. Po to powołano ONZ.