No i jestem prawie na ukończeniu serialu. Sprostowanie to nie koniec, jjestem na początku 4 Szczerze to powiem bez ogródek. Serial jest mocno przeciętny pod względem fabularnym. O ile pierwszy sezon i drugi trzymały poziom to dalej to już wydumane problemy i akcje. Oglądam go długie miesiące podchodząc do niego po kawałku. I sądzę, że przynajmniej dla mnie najmocniejsze strony tego serialu to po prostu gra aktorska i role zarówno głównego bohatera jak i tego aktora co gra Douga. Inni aktorzy też trzymają poziom i mają charakter ale scenarzyści nie mają jakby pomysłu jak ich zaangażować. O ile w pierwszym sezonie np. kongresmen (nie pamiętam już ten co ćpał i pił itd.) miał swoją całą historię, która na dodatek został zakończona w sposób płynny i logiczny. To np. historię tego hakera, tego przyjaciela Zoey (?), murzyna od żeberek. No tak jakby się nie chciały zakończyć i po prostu lawinową powracają bez ładu i składu jakby scenarzyści nie mieli pomysłu co zrobić dalej. Nowe postacie pojawiają się sporadycznie a ich wątki praktycznie nie mają sensu i niczego nie wnoszą. Dziennikarki, pisarza, ambasadora Rosji i wielu wielu innych. Wzbudza to pewną irytację i rozczarowanie jak i coraz to nowe dziwne rozterki bohaterów, które coraz mniej są uzasadnione czymkolwiek. Najgorsze jest w tym, że rdzeń serialu, którą była walka o władza jest coraz bardziej rozmywany takimi wstawkami, które na dodatek nie są wyczerpywane, wyjaśniane lub jak są już załatwiane to w sposób co najmniej nie zrozumiały. Ogólnie serial na początku a szczególnie do połowy II sezonu naprawdę był w porządku i chciało się oglądać. Teraz zatracił totalnie swój charakter i wątpię aby go odzyskał. Po prostu od czasu gry Underwood zdobył najwyższe stanowisko zabrakło pomysłu na co dalej.. I serial zamienił się po prostu w telenowelę z polityką w tle. Na pewno będę co jakiś czas wracał i oglądał na raty jak do tej pory. Jednak aktualnie serial jest miałki i nie warty tak dogłębnej uwagi jak to było na początku.