Miło, że wpadłeś do nas hutuh, twa obecność zawsze napawa mnie radością, albowiem jestem przekonany, iż zdołasz otworzyć swe serce na słowa Poczciwego Eneasza! Pozwól, że wyjaśnię ci te kwestie, które źle zrozumiałeś.
Dziś rano, gdy kroczyłem ulicami miasta ujrzałem ścierwo psa w alei, na którego brzuchu koła powozu wyżłobiły bruzdę. I wtedy ujrzałem prawdziwą twarz tego miasta, które się mnie boi. Ulice to przedłużenie rynsztoku, a rynsztoki są pełne krwi. Kiedyś kanały pod miastem się wypełnią, pokryją się strupami i całe robactwo się potopi. Nagromadzony brud seksu i morderstw spieni się wam grzesznicy na wysokości pasa, wszystkie dziwki i politycy spojrzą w górę i Piisowcy i Liga zakrzykną "Ocal nas".
A ja spojrzę w dół i szepnę - NIE!
MIELIŚCIE WYBÓR - mogliście pójść w ślady dobrych ludzi takich jak Waldzios i ^IVE. Przyzwoitych ludzi, którzy chcieli uczciwie pracować. Zmierzacie tropem odchodów namiestnika, nie rozumiecie, że wasz szlak prowadzi w przepaść.
Stoicie na krawędzi, armia Swadii stoi u bram! Patrzycie na krwawe piekło w dole i nie wiecie co powiedzieć! Mądrale, po prostu nie wiecie co powiedzieć!