Tak jak koledzy wspomnieli wyżej, to był pokaz expose raczej, nie debata. Ale to chyba wina organizatorów prawda? Tak samo, zastanawiam się do teraz czy to wina kandydatów czy organizatorów, że nie wszyscy patrzeli do tej kamery co trzeba... Na litość Boską, tak trudno jest to ustalić? Ale po kolei:
Andrzej Duda - ten pan był zdecydowanie na innej debacie. Nie odpowiadał na pytania, nie odpowiadał kontr-kandydatom a mimika twarzy na poziomie Hajzera seniora reklamującego Wizir. Ten "występ" umocnił mnie w przekonaniu, że to raczej pizduś-plastuś wzięty z nikąd bo nie było lepszego zamiennika, a nie poważny kandydat. Powtarzał raczej mowy jakie mu nagrali sztabowcy a nie swoje własne przemyślenia. Szkoda, że większość głosuje na przynależność partyjną, nie na kandydatów merytorycznie...
Paweł Kukiz - duży plus za przyniesienie krzesełka Komoruskiemu - szkoda, że nie odpowiedział prowadzącemu, że "pan prezydent i tak by stał na tym krześle" a propos jegoż ataku na "wcześniejsze umówienie się sztabów o debatę na stojąco". I właściwie, to chyba tyle. Nie poćwiczył czasowo tego cytatu o Olewnikach, a szkoda. Za to atakował Komora, Dudę co mu się chwali. Jednak ogólnie rzecz biorą, z kandydatów, na których rozważałem oddać głos wyszedł najgorzej.
Marian Kowalski- w moich oczach, zdecydowany zwycięzca. Mówił merytorycznie, mądrze, świetnie dobierał argumenty - te choćby o polskim przemyśle. Aczkolwiek przestraszyłem się na samym początku, że wypadnie paskudnie po tym trochę niezrozumiałym przywitaniu. Później już było tylko lepiej. Oczywiście kochana telewizja w podsumowaniach musiała pokazać jedyny moment, w którym się zaciął i coś tam dziwnie powiedział. Ale co tam, wg mnie jak ludzie myślący to oglądali, to Ruch Narodowy zyskał w ich oczach na najbliższe wybory.
Paweł Tanajno - on, to chyba bardziej lokował siebie, swoją fundację czy co on tam mam a nie swoją kandydaturę. Kłócenie się z prowadzącym o czas też trochę mógł nie wyszedł a i poziom niektórych wypowiedzi, czy czytanie czasem notorycznie z kartki nie napawa optymizmem co do "demokracji bezpośredniej".
Adam Jarubas i Magdalena Ogórek - tych państwa postanowiłem sobie ocenić razem. Były to takie same wystąpienia - nie potrafili ogarnąć czegokolwiek dookoła ich, podobnie jak Duda nie odpowiadali czasem na zadane do nich pytania. Nadawali by się świetnie jako małżeństwo do reklam szybkich dań od knorra czy jakichkolwiek innych ale nie na urząd prezydenta. Po cichu jedynie liczę, że te ciągłe atakowanie Ruskiego przez Jarubasa może przysporzyć koalicji kłopotów. Nic innego nie oczekuję od tych kandydatów.
Jacek Wilk - bardzo dobry występ, pokazanie się z dobrej strony jako znawca prawa - choć trochę za często to podkreślał - wie na czym polega problem Polski. Można by powiedzieć, że występ na równi dobry, bądź nawet lepszy jak panów Brauna i Korwina, aczkolwiek nie tak dobry jak Kowalskiego. Bardzo miłe zaskoczenie jak dla mnie.
Grzegorz Braun - bez wspomnienia o "rosyjsko-niemieckim kondominium pod zwierzchnictwem żydów" nie mogła jego wypowiedź istnieć. Gość bardzo mądry, nawiązujący do wielkiej historii państwa i narodu, jednak czasem niektórzy mogą pomyśleć, że on "c*uja wie". Bo faktycznie, elokwencją mógłby przytłoczyć nie jednego z nas - jak nie wszystkich - jednak zdecydowanie nie potrafi wyrazić swoich głębokich wywodów i przekonań w kilku prostych słowach. A to jednak działa na "masy"...
Janusz Korwin-Mikke - dobry występ, aczkolwiek liczyłem na więcej. Bardzo ładnie punktował durną politykę PO-PiS, trochę mnie zdziwił wywód na temat JOW-ów - szczególnie po fejsbukowych komentarzach Pawła Kukiza - i myślę, że to był zły pomysł. Podobał się przede wszystkim w tym, że nie wygadywał żadnych durnot jak to zwykł robić, przez co można było odebrać, że jednak on taki szalony nie jest - w mniemaniu głupiego ludu oczywiście. Na dzień dzisiejszy mój zdecydowany kandydat.
Janusz Palikot - gdyby była możliwość jednorazowego w życiu przyp*erdolenia komuś bez konsekwencji to byłby to mój twardy kandydat na strzała. Bezczelnie kłamał o "konserwatyzmie" Komora, Dudy i innych lewicowców, występ raczej żenujący a nie dający mu jakiekolwiek szanse. Gość, który chyba tymi 2 pkt procentowymi wycenia się nazbyt, jakby był zbawcą Polski. Ogólnie rzecz biorąc, umocnił mnie w przekonaniu, że to zwykły idiota albo pachołek PełO. Zdecydowanie grał na korzyść obecnego prezydenta-rezydenta...