No jednak ja mam swoją interpretację Władcy, a wasza dość mocno nawiązuje do filmowej na której wzorowany jest mod, przynajmniej takie odnoszę wrażenie.
Ten mod nie jest wzorowany na filmowej wersji, choć biorąc pod uwagę to, że chodzi w nim właściwie o wojowanie, to w sumie tak :P
Przepraszam, tak na marginesie huth, znany niegdyś jako HUtH, kiedy doszedłeś do wniosku, że MiB dobrze oddaje walkę wręcz?
Zaryzykowałbym tezę, że system strzelania jest równie dobrze przedstawiony w MiB, jak walka wręcz. ;)
Ja tak pisałem? Myślę, że źle mnie zrozumiałeś... bardzo wiele kwestii tyczących się walki da się w modach zmienić, że gra się w nie zupełnie inaczej niż w native i jest tak jakby "realistyczniej". W tym modzie, mimo że to wersja na WB, to jest ten sam styl gry jeszcze ze starego M&B przed wersją 1.0. Taki powrót do bardziej h'n's niż taktyczno-crpgowej siekaniny.
Np. w tym modzie bardzo rzadko broń/pocisk ześlizguje się po pancerzu, więc co po super zbroi nawet Noldorowi skoro głupie uderzenie orka wytrąca go z równowagi i zostaje zaspamowany. Właściwie wszyscy bardzo szybko padają oprócz najnajlepszych jednostek... strzelcy mają ogromną siłę rażenia, m.in. dlatego że każda strzała 'lepi' się do wroga, poza tym strzelają baaardzo szybko i celnie, no naprawdę - PoP :P Miałem zabawną scenę w szturmie, Olog-hai szedł po schodach na szczyt baszty, gdzie bylo kilka łuczników, no i ta gruboskórna, wredna istota nie dała rady wejść, bo nie mogła się ruszyć - tak została zaspamiona przez zwykłych łuczników... W sumie to wyszło bardzo "filmowo" muszę przyznać :D W ogóle szturmy... ale to zaraz...
Mi się walka wręcz podobała w zupełnie nie związanej z militariami grą - Condemned. Brałeś gazrurkę albo siekierę i tłukłeś w fpp narkomanów i świrów, wszystko bardzo 'plastycznie'...
W niektórych modach jest niezły balans i jakiś taki 'realizm', nie wiem jak w obecnej wersji, ale w AD1257 były tak zmienione staty, że podchodziło się do walki inaczej... w Silverstagu i w sumie Florisie jest nieźle wyglądająca walka, w PoPie też, choć to skrajny przykład, ale tam zbroja coś znaczy. W takiej Brytenwaldzie mimo że większość lata nieopancerzona starcie jednak nie przypomina mielenia ciał jak w TLD :P A biorąc pod uwagę multiplayer, to jaka jest różnica między cRPGiem, a nativem...
Wracając do tych oblężeń i szturmów... Nie wiem, czy coś nie działa czy tak ma być, ale właściwie to wszystko trzeba robić samemu... przebijać się przez drzwi, wycinać wszystkich(no niestety... Mordor nie ma najlepszych żołnierzy delikatnie mówiąc...), przebijać się na mury pod śmiertelnym ostrzałem... Bo reszta się ciągle pakuje na drabiny, zamiast do środka i trzeba dopiero czekać na posiłki... które i tak po wejściu giną od strzału, więc znów trzeba się samemu przedzierać...
Nie chce mi się puszczać gry i sprawdzać czy AI dałoby w ogóle radę podbić twierdzę Mordorem, bo z tego co widziałem, to orki na drabinie giną jak muchy. Najprościej autoresolvem.
Kurde, chyba już za dużo narzekam... Chyba odkryłem na czym polega gameplay w tym modzie :) Na początku trzeba uwijać się z questami(najlepiej tylko dla własnej nacji - niestety ja tak nie robiłem...) i levelować(najważniejsze: riding, pathfinding, surgery, prison management, leadership, spotting) i wyczyniać karkołomne rzeczy, aby je ukończyć. Potem, kiedy ma się już dobry ekwipunek, towarzyszy i nasto-poziom można szukać armii wrogich dowódców i trochę pogrindować, a jak następuje faza kolejnych oblężeń trzeba wrócić do wykonywania niektórych questów, ale przede wszystkim - stać się gościem od wzmacniania głównych sił... czyli kursuję między Anduiną a kolejnymi obleganymi twierdzami, rekrutuję i przekazuję dowódcom żołnierzy. Ci zaś wzmocnieni szybciej decydują się na szturm...
Sorry, ale bez cheatowania z odkrywaniem mapy i czasem teleportacją nie dam rady przejść tego :P Poza tym to kawaleria czarnych numenorejczyków jest absurdalnie mocna, a bardzo łatwo ją wyszkolić... pole do exploitu dla gracza...