Czemu Disney miałby zniszczyć Deadpoola?
Mam wrażenie, że ludzie przesadnie panikują nad tym przejęciem. Primo (o czym chyba wszyscy zapomnieli), jeśli ktokolwiek Deadpoola zniszczył, to zrobił to właśnie Fox w filmie o Wolverinie. Przecież oni tam Wade'a Wilsona kompletnie zaorali i wyprali z wszystkiego, czym ta postać była. Potem - tylko i wyłącznie dzięki determinacji Ryana Reynoldsa, który uwielbia tę postać i zawsze chciał ją przenieść na wielki ekran - pomimo oporów Foxa powstał pierwszy Deadpool, który jest dobrym filmem i świetną adaptacją postaci, a do tego - co najważniejsze dla studia - zarobił.
Nie ma powodu, żeby sądzić, że Disney postanowi ułagodzić Deadpoola. Po pierwsze dlatego, że złota zasada wielkich firm z Hollywood brzmi: jeśli coś działa, nie należy tego zmieniać. A więc jeśli drugi Deadpool, na co liczę, nie okaże się wielką klapą nie ma powodu, żeby zmieniać styl tych filmów.
Nie rozumiem również tych jęków, że hurr durr Disney to tylko ugrzecznia filmy. Owszem, tak dzieje się w przypadku bajek, bo... są skierowane dla dzieci. Jak byście poczytali w oryginale choćby bajkę o Śpiącej królewnie, to zrozumielibyście czemu. Ale w przypadku wielu filmów skierowanych ku dojrzalszej widowni, Disney nie miał problemu z wypuszczaniem bardziej brutalnych produkcji. W końcu to ta wytwórnia odpowiada choćby za Apocalypto, The Fifth Estate czy Pulp Fiction i wszystkie te filmy łączy z Deadpoolem jedno - kategoria wiekowa R przyznana przez MPAA.
Zresztą... w samym MCU istnieją produkcje dla dorosłych. Najnowszy Punisher ma kategorię TV-MA, przyznawaną serialom dla osób pełnoletnich.
Więc jeśli cokolwiek to przejęcie dla Deadpoola będzie oznaczało, to że nie pojawi się w głównych filmach MCU. Nie pasuje do nich ani stylistycznie (rdzeń tego uni jest skierowany do młodszej widowni, jest kolorowy i przystępny dla przeciętnej blockbusterowej widowni, podczas gdy humor i brutalność w Deadpoolu może już niektórych razić), ani jako postać - łamanie czwartej ściany po prostu do tych produkcji nie pasuje, zwłaszcza na tym etapie, kiedy mamy martwić się losami świata i superbohaterów w związku z nadejściem Thanosa. Deadpool pozostanie częścią filmowego świata Marvela, na bank będzie rzucał żartami nawiązującymi do zdarzeń w tym świecie, ale nie pojawi się w jednym filmie z Kapitanem Ameryką czy Iron Manem, zupełnie tak jak w uniwersum X-Menów od Foxa nie istnieje poza swoim solowym filmem.
Bardziej powinni się martwić fani Fassbendera jako Magneto albo McAvoya jako profesora Xaviera, zwłaszcza po tej spektakularnej klapie jaką był Apocalypse. Stawiam, że jeśli któraś z tych postaci z głównego uni X-Menów pojawi się w filmach Marvela to zostanie zrecastowana - Spiderman już w tym wieku położył pod to podwaliny.