Tak, prawda jest tak że od początku pomagał mi Samohin.
Inaczej byłoby to niemożliwe, bo to studio udaje biuro.
Efekt jest dokładnie taki jak tam się wchodzi...
https://www.youtube.com/watch?v=0sdIO3lVTWEDoszło nawet do tego, że w którymś momencie mój tłumacz i przyjaciel, zaproponował żebym wziął od Samohina jego telefon i on będzie w ten sposób tłumaczył bo będzie taniej. Lekka przesada.
Wyobraź sobie, że Samohin nie czuł się w ogóle zagrożony.
Mamy pogawędzić sobie w październiku na konwencji:
- "Jasne, wpadaj. Zrób sobie zdjęcia, pofilmuj sobie, ale będę mógł z Tobą dłużej pogadać w Polsce, bo mam robotę."
Największy problem był z dedykacją dla żony - "No to jak się to pisze, napisz mi na ręku"
Moja fascynacja jego osobą bardzo go ubawiła, dosłownie powiedział o mnie - "On jest jak dziecko."
Bo oczywiście najbardziej przeżywałem możliwość poznania go osobiście, wiem do czego służy autoklaw i że równie ważne jak maszynki są środki czystości jakimi pucuje się kibelek, bo przecież ważny jest cały proces, więc bardziej cieszyła mnie jego osoba niż WC Piker, czy Domestos.
Jego postawę w stosunku do mnie najlepiej ilustruje zwrot:
- "Oj durny, ty durny".
Ravil to inna bajka - całą noc nie spałem po spotkaniu z nim, strasznie się denerwowałem że coś się nie uda.
Moje problemy to było dla niego jakieś 30 minut rozmowy, zupełny luzik:
- "Dobra czy coś jeszcze? No to idziemy oglądać te samoloty, czy nie?"