No, dobra panowie. A co powiecie na temat najnowszego Hobbita?
Pisałem w wątku filmowym i nie chce mi się wracać wspomnieniami do tego kiczowatego koszmarku, któremu nawet nie wychodzi bycie parodią :(
Gdzie te całe legiony?
To są klony, chyba było widać, takie same zbroje, wzrost, wyhodowali to wszystko... ;)
Kolejna sprawa - za mało realizmu. To niby fantastyka, no ale chociażby w fizyce. Legolas skacze po spadających skałach
Nie no to jest czepialstwo z tym Legolasem, rozumiem, że można się przyczepić, do wielu innych głupot, ale ten blondas, jak wiadomo z Drużyny, akurat potrafi chodzić po śniegu - czyli jakby nie było - PO WODZIE, więc skakać po spadających (idealnie równo spadających jak w jakiejś platformówce) kamieniach na pewno potrafi i pewnie ćwiczył to nie raz :D
...nie mówiąc już o tym, że jego tam w ogóle nie powinno być, jeśli z książki dobrze pamiętam.
Musiałbyś zabić Blooma, żeby go nie było. A pewnie to byłoby za mało, więc Jacksona też. I jego żonę. Może wtedy... mniejsza o film wtedy :D
Btw. te całe "pojedynki" herosów IMO zbyt spektakularne były.
Były durne, przeciągniete, i bez sensu :P
ale, żeby kłaść orków w grubych żelaznych hełmach uderzeniami czoła...
Hahahah, ale to akurat było spoko, owszem durne, ale generalnie ja lubię w Hobbicie te wszystkie slapstickowo zabawne sytuacje, szkoda tylko że reszta filmu jest poważna jak pogrzeb.
Najtrafniejsza opinia o ostatniej części filmu to : http://www.filmweb.pl/film/Hobbit%3A+Bitwa+Pi%C4%99ciu+Armii-2014-662242/discussion/Bitwa+Pi%C4%99ciu+Armii+jest+gniotem,2569307
A sobie przeczytam potem.
Co do śmierci głównych bohaterów, to prawie że ich nie zauważyłem, bo za dużo innych śmierci i tumultu było, no i tych orków było mi w sumie szkoda, że od podmuchu wiatru umierali...
W ogóle te dialogi o miłości między Tauriel a
tym śmiesznym gościem z Final Fantasy Thranduilem... 'czy to miłość' 'ale czemu tak boli' 'bo jest prawdziwa' 'no to jej nie chce!' na Valarów...
Aha, a przypominacie sobie sceny w Dol-Guldur? Kurczę, jak idę na film na podstawie bajki, to spodziewam się po piersze: filmu, po drugie: bajkowości, a nie konsolowego slashera :P W gry na podstawie władcy grałem, więc po co to jeszcze w filmie... Na dodatek ta scena z Sauronem, żeby wywołać atak epilepsji... brakowało mi tylko jakiegoś brostepu w stylu Skrillexa :D A na sam koniec jeszcze te nachalnie wypowiadane nawiązania do Władcy, zupełnie niepotrzebne i sztuczne...