Panowie i panie o to niesamowita historia, historia która wydarzyła się naprawdę wiele razy.
Na polu walki, w czasie wojny spotkało się dwóch mężczyzn, obaj zdrowi w pełni swych możliwości, wyposażeni w broń jaką dała im ich kultura. Stanęli na przeciw siebie.
W wojnie, która jak w inne wojny pchnęła ludzi z siłą jakiej nie mogli się oprzeć, dając im argumenty, które teraz są nieważne. Spójrzcie na ich spojrzenia, gdy rzucają się na siebie w tym ułamku sekundy! Mięśnie napięte do granic możliwości mogą teraz rozrywać rozpalone żelazo, siła z jaką zaciskają szczęki w napięciu miażdży zęby, obaj sięgają po rezerwy których nawet sobie nie uświadamiali! Zjednoczeni z technologią w coś co staję się już nieludzkim demonem, zmieniają teatr wojny w spektakl dwóch aktorów. Wytrenowani, zmotywowani przez ułamek chwili zjednoczeni więzią demonicznej empatii, w tej chwili rozgrywa się dramat, za chwilę zostanie już tylko jeden.
Pierwszy z naszych bohaterów pracował fizycznie, jest wytrzymały, zahartowany, może to celt, może najemnik nie widzę dokładnie w zamęcie bitwy ale to ktoś a ludu, silny tym co sam wypracował, wie czym jest głód.
Drugi ćwiczył siłę ducha, elastyczność, wszystko działo się za szybko, nie wiem może to arystokrata z rapierem, może mnich z kataną, jego atutem jest doświadczenie przekazane mu przez nauczycieli, niesamowite zaangażowanie, nigdy nie cierpiał biedy, zawsze miał ludzi do usług i wszystko czego mógł potrzebować jako członek elit.
Powiedzcie mi, bo tumult bitwy przesłonił widok, który wygrał?