Bolesław Wieniawa-Długoszewski, gdy był w szkole wojskowej, bronił w czasie nauki koncepcji wojny manewrowej, a potem na egzaminie napisał natchniona pracę na temat wojny defensywnej jako jedynej słusznej koncepcji. Zapytany dlaczego tak zrobił, wyjaśnił że takie było stanowisko profesorów, a jemu nie wypadało, podważać ich opinii. Zmierzam do tego, że dowolną koncepcję można bronić w sensie teoretycznym, inteligentna osoba zawsze znajdzie dowody na poparcie dowolnej doktryny. Uważam więc Waldzios, że twoja postawa wynika raczej z chęci wykorzystania swojej przewagi intelektualnej nad kimś słabszym, czyli mną, niż głębokiego przekonania, i że mógłbyś jednak znaleźć przykłady na to, że koncepcja defensywna, też ma swoje miejsce i to nawet w przypadku wojny manewrowej, zwłaszcza gdy wyjdziemy z założenia, że traktujemy pancerniaków jako jednostki specjalne, które współpracują z całą resztą.
Obawiam się, że gdyby podsunął pomysł, że w średniowieczu powinien istnieć Czerwony Krzyż i że należało udzielać pomocy rannym w bitwie, to po dowiedziałbym się, że za dużo gram w gry komputerowe, że przy stanie ich medycyny to tylko bym pogorszył, potem beanshee, powiedziałby że ona brała udział w inscenizacji historycznej i amputowała koleżance rękę metodami średniowiecznymi, ale to było dużo trudniejsze niż mi ignorantowi się wydaje, i że nie mam wyobraźni i nie znam się na średniowieczu i judo. :)
Jasne, że można też udowodnić, że czapki które nosili żołnierze napoleońscy były sto razy lepsze niż hełmy, bo np. umożliwiały lepszą identyfikację oddziałów, a hełm przy trafieniu w głowę pociskiem 500mm wcale się nie sprawdza.
Jednak to, że ludzie włazili pod kartacze niczym się nie osłaniając jest trochę zaskakujące. Pas przesłaniania - a więc w skrócie twierdza, którą możesz opuścić, ma jednak pewna plusy - w największym uproszczeniu zwiększa pole widzenia a więc skutecznego ostrzału dla artylerii - kilka osób uznałoby to za jakieś rozwiązanie.
No ciężko - bo podejście logistyczne postawiłeś Waldzios nad skutecznością - no to wiele załatwiło. Teraz to sobie mogę pogadać o pancerzach. :/
No mój pomysł wygląda tak, że nie bawimy się w wojnę manewrową, ale tworzymy takie warunki, które sprawiają, że nie ma ona sensu. No zawsze w ramach wojny secesyjnej można było jednak drutem kolczastym i karabinami Gatlinga zupełnie zmienić reguły gry.
A HUtH, zwłaszcza jak na osobę, która nie interesuje się Afryką, to dużo na ten temat wiesz ciekawe rzeczy - mówisz Masaje tak robili...., hmmmm.
Nowa koncepcja na pikinierów - rzucamy w nich kłodą, ale tę kłodę rzuca wojsko dokładnie wzorowane na rzymskich legionistach - duże tarcze, ciężkie pancerze, przed atakiem leci jedna kłoda i cała masa pilum, broń krótka do walki w zwarciu. Co wy na to?