Ostatnio były akcje, że za jakiś słaby regiment który się wypisał wpisali nr24. Co dało rezultat taki, że niektóre drużyny miały łatwego przeciwnika a innym nagle wyskakiwał skład z Evanovicem. Argument, że to tylko gra i aby dać pograć każdemu do mnie nie trafia. Czy gdyby 91st po faktycznym złamaniu się wypisał się, to czy daliby szansę jakiemuś słabemu niemieckiemu pułkowi aby wpisał się na ich miejsce i został mistrzem albo wicemistrzem? Nie sądzę. Podobny cyrk był w czasie mistrzostw świata, Dania się faktycznie rozpadła ale oczywiście jakiś Kazimierz Odnowiciel wyskoczył jak Filip z Konopi i stwierdził, ze jest powołany przez Boga by poprowadzić Wikingów ku chwale i Albionowi. Jak się okazało my zremisowaliśmy ze składem z Meltonem itd. Tymczasem nawet ewentualne zwycięstwo nad Szwecją bo skład drugiej Danii był po prostu...hm...słaby.
Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Dzisiaj miło są wspominane turnieje typu ENL z native'a chociaż nie oszukujmy się, że Lust wybitnym organizatorem, też nie był. Wiele osób wypominało mu to, że BlackCorsair był o niebo lepszy, przez długi czas...W końcu jednak uszanowano fakt, że jakakolwiek liga musi mieć miejsce aby nadać sens dalszym rozgrywkom.
Co do tego, albo każda drużyna otrzymuje 3 punkty albo 0 albo 1 punkt aby oddać to co 45e należne. Bo sytuacja jest kuriozalna, Francuzi nie byli faworytami tego meczu udało im się ugrać remis, co raczej jest dla nich sukcesem a teraz odbiera im się go...