Podniecacie się zostaniem tym marszałkiem, a tak naprawdę zostałem nim i żałuję, że w ogóle zgodziłem się kandydować (mogłem spokojnie podejmować działania harcownika i nękać wroga, a teraz cały kraj liczy na mój zmysł strategiczny i bez mojej zgody nawet do kibla teraz lordowie nie chcą sami chadzać.
Teraz pytanie do tych, którym to marszałkowanie wyszło na zdrowie:
Mam w opcjach komend wydanie rozkazu zgromadzenia armii w danym miejscu, poprzez wysłanie wici.
Problem w tym, że po wydaniu takiego rozkazu NIKT się nie zjawił. Mało tego, ten któremu to zleciłem sam opuścił swój zamek i wybrał się... na zdobywanie zamku bez mojego rozkazu (oczywiście wróg go pokonał).
Więc tak naprawdę to jestem "malowanym marszałkiem" którego komend nikt nie słucha (no może poza królem, który przez pewien czas mi towarzyszył z wojskiem, ale w pewnym momencie, gdy zaatakowałem wrogi zamek... pojechał sobie w siną dal.
Może ktoś z doświadczeniem w tym marszałkowaniu coś na temat dowodzenia by napisał?
OK, kilka szczegółowych pytań:
1. Jak zebrać armię lordów w jednym miejscu i ile to trwa.
2. Jak zmusić lorda by wykonał działania nękające na dalekich rubieżach, by odwrócić uwagę wroga od podstawowego celu.
3. Jak decydować o rozmiarach obsady zdobytych zamków (chodzi o wielkości garnizonów podlległych lordów - czy można im podrzucić nieco woja?).
4. Jak zmusić ciągnącego za mną lorda by pomógł mi zdobywać zamek, a nie by jechał sobie w siną dal, gdy ja zdecyduję się atakować zamek?