Nachodzi refleksja: 6 tysięcy lat cywilizacji (licząc od Sumerów), a ludzie niczego się nie nauczyli. Dalej toczymy śmieszne wojny, dalej tworzone są "organizacje pokojowe", dyplomacja-sracja i inne takie pierdoły. A prawda jest taka, że każda wojna pochłania kolejne ofiary. Ludzie nie są idealni, wiadomo. Ale gdyby chociaż spróbowali. Gdyby chociaż w końcu przejrzeli na oczy i zrozumieli, że wojna to jest coś poważnego. To nie jest kaprys jakiegoś tam dowódcy, czy atak małej grupki zbrojnej, czy też jakieś inne powody. Wojna to ból, zniszczenie i cierpienie, także ludności cywilnej. Wojna zuboża kraj. Wojna niszczy i rujnuje.
a mimo to wciąż chcemy prowadzić wojny -.- w imię czego, pytam się?
Kiedyś pewnego dnia ludzie sami wyniszczą swoją planetę Matkę Ziemię tymi wojnami i doprowadzą do unicestwienia naszej rasy. Czytując pewnego poetę, którego imię umknęło mi: "To ludzie ludziom zgotowali ten los." oraz "Człowiek człowiekowi wilkiem."
A odnośnie tematu: moim zdaniem od tej władzy co niektórym, nielicznym osobom poprzewracało się w głowach. Prawda jest taka, że każdy tylko patrzy na potknięcie drugiego, zeby sam na tym skorzystać. To wszystko to polityka. Budowanie wpływów, zdobywanie coraz większej władzy, korzyści materialne i surowcowe. Ale nikt jakoś nie pomyśli o tym, że wszystko ma swoją cenę. A wojna zbiera żniwo w postaci setek, czasami tysięcy, a z obecną technologią nawet milionów ofiar. A ONZ wcale nie chce pokoju na swiecie. Bo gdyby pokój na świecie był, to ONZ byłoby niepotrzebne i nie miałoby racji bytu. Oni istnieją dlatego, żeby zapobiegać wojnom. Skończmy z wojnami raz na zawsze, a ONZ zniknie. Nie wiem, jakie rozwiązanie byłoby najlepsze, ale wolałbym, żeby do wojny nie doszło. Nie chcę znowu w wiadomościach czytać o stratach wśród ludności cywilnej.
Takie są moje osobiste poglądy na te tematy, jeśli powiedziałem coś kontrowersyjnego lub nieprzyjemnego, jest mi niezmiernie przykro, nie zamierzałem nikogo urazić itd.