Postanowiłem tym razem napisać coś w rodzaju pół-piosenki, pół-historii śpiewanej (ballada?). Jest to po prostu rymowana opowieść ujęta w melodię. I ponieważ jest ona dość długa podzieliłem ją na kilka części (wzorując się na np. Metallica - The Unforgiven I, II i III, albo Obława {jest pięć części chyba aktualnie} ).
Więc tutaj prezentuję część pierwszą, pozostałe dwie części są w opracowaniu.
Przedstawiam wam... Płacz dzikości I
Płacz dzikości I
Mroźny, lodowy wiatr rozrywający skórę Twą,
zimno, które przeszywa ciało na wskroś.
To Tundra w brutalnej, pierwotnej naturze
siejąca wiatr, zamieć oraz śnieżne burze.
Matki Tundry najdziksze żądze uosabia orzeł,
i jak rzeka płynąca przez zamarznięte morze.
Rozpoczyna się sztorm, przynoszący gniewny wiatr,
niszczący lasy, puszcze, łąki, góry i pola.
I pojawia się Bestia znana tylko z legend i baśni,
przerażająca jeszcze bardziej niż Tundry pułapki.
I gdyby którykolwiek myśliwy chciał ją schwytać,
poznałby, że jest ona zdolna najcięższe pęta zrywać.
Strzelec z niedowierzeniem spogląda na Bestię,
która do obozu nieproszona przyszła.
W rozbłysku widać krew, co na namiotach schnie
i słychać strzał z karabinu Jaegera!
Płomienie na niebie, dym prochu i zniszczenie!
Dzikość ryku, ostre szpony - Bestii przebudzenie!
Tam rozegrała się krwawa masakra
i w głuchej pustce dnia płacze Matka Tundra!
Znakiem masakry jest na niebie ogniska dym
i Tropiciel wśród swych łowców wiedzie prym.
Prowadzi ich wśród pochodni blasku w głąb ciemnej głuszy,
bo chcąc pomścić ofiary Bestii, zebrał oddział i wyruszył.
Jedyna ścieżka jest zapisana świeżą krwią,
która pokrywa drzew pnie grube.
Dążąc do życia, z lasu ucieka wilcze stado,
formując szyk w dziką kolumnę.
Wycie wilków, wiatru tchnienie,
ptaków odgłos, cienia mknienie,
mróz przenikający do szpiku kości -
TO JEST TUNDRY PŁACZ DZIKOŚCI!
Made by Tyr.
(r) All rights and copyrights reserved.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabraniam kopiowania i umieszczania bez mojej zgody na innych stronach etc. bez wcześniejszego pozwolenia i bez skonsultowania się z autorem (czyli ze mną). A już w szczególności zabraniam wykorzystywania w szkołach jako np. zadanie domowe z polskiego -.-
Akcja opowieści dzieje się mniej więcej w latach 1781 - 1782. A co do tego "karabinu Jaegera" nazwę wziąłem z moda Gabrilduro 1755 Old Frontier :3 wymawia się chyba "jegera" więc jeśli tak wymówicie, to będzie rym.
Jeśli macie jakieś rady lub pomysły jak udoskonalić moje dzieło lub po prostu chcecie sie podzielić wrażeniami z lektury to zachęcam do postowania :)