Pozwolę sobie siebie zacytować i kontynuować rozmowę.
@Adrianek
A) Koszta? Samo "wprowadzenie" byłoby jednorazowym kosztem, a z kolei co z kosztami wyborców prezydenckich (które trzeba przeprowadzać co najmniej co 5 lat)? W 2015 było to 147 432 017 PLN, a w 2010 - 106 994 121 PLN
Jeśli zaś chodzi o wydatki Kancelarii Prezydenta (czyli de facto głowy państwa) to wynoszą one co roku ~167 mln (źródło).
A taka Hiszpania (prawdopodobnie w 2015 r., bo z tego roku jest ten artykuł) wydaje 7.7 mln Euro (co w przeliczeniu przy obecnym kursie 4.2:1 wynosi ~ 32 mln PLN).
B) Być może tak, ale jednak zauważyłbym znaczący prestiż posiadania monarchii. Czyż nie jest tak, że gdy na świat przychodzi następca któregoś z europejskich tronów to wszędzie o tym głośno? Nie wspominając o samym posiadaniu monarchy na tronie, wszelkich "rytuałach" związanych z godnością królewską i przyjmowaniem naszego monarchy w innych państwach.
C) Śmiem wątpić. Plus, głowa państwa nie będąca uwikłana w polityczne gierki (bo poglądy głowa państwa to jedno, a współpraca z rządem - jaki by nie został wybrany - to drugie). Zauważ, że JKM Elżbieta II nigdy publicznie nie wypowiedziała się na temat żadnego z premierów - właśnie z szacunku i zwyczajów. Król (bądź królowa) byłby więc ponad tą całą papką, która dzieli państwo (i społeczeństwo, czego mamy również i wyraz w tym temacie ;) ).
Może niezbyt dobre porównaniu, ale przypominam, że to jednak od zamierzchłych czasów król był kojarzony z dobrym ojcem, a szlachta (która można porównać z dzisiejszymi politykami) za tych "złych ciemiężycieli".
A) Koszta utrzymania głowy państwa różnią się w zależności od kraju. Wspomniana przez Ciebie Elżbieta II kosztowała w 2014r. Anglików 35,7mln funtów, tj. 177,786mln złotych (licząc wg dzisiejszego kursu funta do złotówki, tj. 4,98zł za funt.
http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1163856,Koszt-utrzymania-brytyjskiej-monarchii-rosnie-szybciej-niz-inflacjaDo tego musiałbyś doliczyć koszta wykonania regaliów, kwestię utrzymania rodziny królewskiej, rozbudowy bądź remontu pałacu namiestnikowskiego, bo przecież będziecie potrzebowali blichtru, by podnieść ten "prestiż". Musiałbyś też zmienić konstytucję, przeprowadzić wybory króla/królowej, ustalić zasady dziedziczenia tronu, kompetencje monarchy, opłacić koronację no i rzecz jasna rozpisać referendum (bo to sprawa konstytucyjna, a więc wypadałoby spytać Polaków o zdania), co też kosztuje.
Chyba że robisz monarchię minimum jak w Szwecji, gdzie król dojeżdża do miejsca pracy starym samochodem, bo oszczędzają na wszystkim, także i zużyciu pałacu.
B) To naprawdę nie ma znaczenia. W dzisiejszym świecie liczy się siła militarna, ekonomiczna i technologiczna, a nie to, z jakiego rodu wywodzi się władca państwa "x".
O wyczynach naszych dotychczasowych prezydentów też świszczała prasa (także i światowa), co nie znaczy że temat głowy państwa jest w jakikolwiek sposób interesujący.
C) Oczywiście, że zdestabilizuje. Wyobraź sobie taką sytuację: rządząca partia podnosi temat zmiany państwa z republiki na monarchię i wyboru króla. Natychmiast podniesie się ferment z każdej możliwej strony politycznej, bo każde możliwe stronnictwo będzie chciało mieć "swojego" na tronie.
Do tego śmiem wątpić, by monarcha nie mieszał się do polityki. Szwedzki król miesza się do tego stopnia, że nawet ustala z rządem politykę zagraniczną Szwecji na tajnych obradach.