Tłumaczyłem. Powstanie przez lata było symbolem tego, że ktoś narzucił nam ustrój. Przez naszą przekorę, gdy zabraniano o nim mówić, uznaliśmy je za coś ważnego. Wilno było sukcesem, ale zabrakło męczeństwa. A spójrzmy na to:
A.Mickiewicz - Koncepcja Polski jako Chrystusa narodów. Pasuje do powstania, przecież Polska cierpi! Niewinna, umęczona, wreszcie wykończona przez Niemieckie oddziały z miotaczami płomieni, Warszawa krwawi... I to przez grzechy koalicji. Zimną jak serce wdowy politykę tych dla których walczyliśmy. Prawie, że można sobie wyobrazić grubego Churchilla i Roosevelta na wózku którzy krzyczą "Chcemy Stalina! Uwolnić Barabasza".
J. Słowacki- Koncepcja Polski jako Winkelrieda narodów. Sam zainteresowany to bohater Szwajcarii w XIII wieku w czasie bitwy, w trudnym momencie starcia z pikinierami, by umożliwić dzielnym helwetom przebicie się do przeciwnika, sam rzucił się na wroga, chwycił piki i wbił w siebie. W ten sposób powstała możliwość, podejścia na zasięg miecza, wyrwa w szeregach przeciwnika. Szwajcarzy wygrali. Koncepcja pasująca do wydarzeń, powstania Listopadowego. Tylko nie uratowaliśmy świata jakby chciał autor tylko Belgię. Patrząc na znanych mi Belgów z Warbanda, nie wiem czy dobrze zrobiliśmy :3 Ale tutaj też pasuje! Warszawa krwawi, cierpi ale dzięki naszej ofierze Rosjanie nie zajęli większej części Europy. Stalin zatrzymał front.
Te wszystkie tezy o byciu Chrystusem narodów, przez pokolenia nauczyciele w szkole wtłaczają w głowy uczniów. Czytamy dzieła Mickiewicza i Słowackiego, piszemy porównania ich teorii. Pocieszające jest to, że dzisiejsze pokolenia są sceptyczniej do tego nastawione niż minione.
Tam walczyliśmy o to by miasto pozostało nasze, poszło zgodnie z planem no a potem wiadomo.Albo Sybir albo LWP. Tylko, że dzisiaj zrobienie hucznych obchodów byłoby "niepolityczne", a szkoda bo powinniśmy pamiętać, że Lwów i Wilno odegrały rolę w Polskiej historii i walczyły o to, aby pozostać w naszych granicach.
Aby nie było, nie chcę głosić teraz nacjonalistycznych haseł. Jestem zwolennikiem Unii, w której Polska odgrywałaby pierwszoplanową rolę. A aby tak było, powinniśmy powoli przygotowywać grunt pod to, co nastąpi. Prędzej czy później w Unii dojdzie do krachu.