To oświadczenie ma oczywiście o wiele większą wartość, niż międzynarodowy, podpisany dokument -.-
Swoją drogą... te "złe Niemcy" jak to mówisz, ostrzegały nas przed 1 września, że jak im nie damy "Danzig" to go sami sobie wezmą, atakując nas. Idąc twoim tropem myślenia, to ich usprawiedliwia, no bo nas ostrzegli, to my odpowiadamy za 2 wś, mogliśmy im w końcu oddać -.-
Na palcach jednej ręki można policzyć, ile umów i dokumentów nie było łamanych.
Reszty nie skomentuje.
Przeczytaj jeszcze raz, co napisałem. W żadnym miejscu, nie napisałem, że Turcja ma prawa do Krymu bo była pierwsza.
Wtrąciłeś ją do sporu o Krym między Ukrainą a Rosją.
Nawet załóżmy, że analizujemy tylko okres rządów Putina. Co powiesz o Czeczenii?
Sprecyzuj. Bo to mi wygląda na prowokację - co powiesz o Czeczeni? Jak powiesz coś źle, to wyjdzie żeś głupia. A jak dobrze to znaczy, że Rosja jest zła i nie masz racji.
Już nawet nie czepiam się literówek jak ty (lub ktoś inny) do poprawnie napisanego zdania żeby tylko uniknąć odpowiedzi.
Sugerujesz, w swojej wypowiedzi, że Putin chce czegoś więcej niż pokoju. Zestawiam to z twoją wypowiedzią o USA, "największym agresorze świata". W owym poście (który komentowałem) nie było ani o obniżeniu podatków, ani o tarczy antyrakietowej, ani o Syrii, ani o innych rzeczach, które wymieniłaś, więc nie udawaj że było inaczej.
...ani o zmianach terytorialnych, prawda?
Niby dlaczego ma do niej większe prawa?
Niby dlaczego (Rosja) ma do niej (Krymu?) większe prawa?
Krym był Rosyjski przez kilkaset lat, a Ukraina miała przez 20 lat. Dostała go od pijanego Chruszczowa, który ponadto czuł się bardziej Ukraińcem niż Sowietem.
Ale Ukraina do NATO nie dołączyła, a poza tym jeśli my zaczniemy grozić Ukrainie, że jeśli wstąpi do unii gospodarczej z Rosją to jej zabierzemy Lwów to wtedy jest ok bo ją ostrzegliśmy?
Zapłacił im to zrezygnowali z NATO.
Co do reszty - jakieś brednie. Polska (ha-ha) z obecnymi politykami? Putin ma jaja i możliwości żeby działać w ten sposób. Nie porównuj Polski z Niemcami, a co dopiero Rosją.
Wczoraj na pewnym portalu wyczytałem, że podobno (bo to chyba nie potwierdzone info) Polska jakieś rakiety wysłała ukrainie żeby jej pomóc. Jeżeli to prawda to nasz rząd po prostu gdzieś kiedyś wysrał swój mózg podczas kadencji. W sprawę ukrainy miesza się USA i Rosja, więc sprawa światowa, to się pytam po jaką cholery my jeszcze tam potrzebni? Moim zdaniem w kwestii ukrainy powinniśmy ogłosić neutralność i koniec, bo zasoby amunicji dyplomatycznej zdawają się kurczyć.
Co tam kilka rakiet. Nawet jeśli to jest to niczym. Porównaj ile dolarów dostała Ukraina na zbrojenie się.
No i jeszcze sprawa z tym Boeingiem: jakieś 90% że zestrzelili go ruscy (chociaż możliwe że nie z rozkazu Kremla, tylko jakiegoś zgorzkniałego czerwonego robaka, który chce na siłę wywołać wojnę z USA, ale to tylko taka moja hipoteza, nie mówię że jest jakoś super realna).
Uwielbiam gdy ludzie z taką pewnością siebie piszą lub mówią że to na pewno tamci lub tamci, że na 90% ruscy chociaż możliwe że jakiś czerwony robak który chce wojny (???) z USA.
Po pierwsze - czasy ZSRR i komuny odeszły już dawno.
Po drugie - jaki interes ma Rosja w wojnie z USA? Może masz na myśli długi? Że Rosja jest zadłużona (w takiej ilości dolarów której nie ma na świecie) i potrzebuje wojny światowej? Też mi się wydaje że masz racje...
I po trzecie, bardziej na poważnie - dlaczego twoim zdaniem to Ruscy go zestrzelili? Tylko idiota mógł się posunąć do czegoś takiego wiedząc, że lata nad nim pełno satelitów szpiegowskich które mogłyby wskazać sprawcę.
Jeżeli doszło by do wojny na linii USA - Federacja Rosyjska to my dostaniemy po dupie na start najbardziej: z Królewca na nasze większe miasta spadną rakiety, a z Białorusi (która na 98% poprze Rosję) wejdzie do nas regularne, chociaż niezbyt mocne wojsko. Tak więc jeżeli nie ogłosimy neutralności w tej sprawie (zostawimy ukrainę samą sobie, chociaż z areny międzynarodowej będzie to co najmniej nie na miejscu) i wojna dyplomatyczna zmieni się w wojnę zbrojną to powtórka z 1939 tyle że ze wschodu (chociaż cholera wie czy Niemcy by nie skorzystali z okazji i by nie zabrali "Ziem Odzyskanych" bo niestety mają większe prawa do nich niż my).
Skoro się nie liczymy z światowym sporze, to co byłoby nie na miejscu?
Jedynym celem jaki Rosja miałaby szanse osiągnąć w otwartej wojnie byłaby zagłada nuklearna - zarówno swoich jak i cudzych terenów.
Jedynym krajem który mógłby poprzeć Rosję w większym konflikcie byłaby Białoruś która kompletnie nic się nie liczy. Relacje Rusków z Chinami są dość chłodne i czysto biznesowe - żeby myśleć, że Chińczycy poszliby umierać za Rosjan na wojnę w Europie trzeba być niespełna rozumu.
Z tego wynika, że za USA ginęliby wszyscy sojusznicy. Co tu jest nie tak?
Otóż to jest nie tak, że do takiego starcia nie dojdzie. Nigdy nie było konfliktu w którym doszło do bezpośredniego starcia wojsk Amerykańskich i Rosyjskich. Ich strategia jest taka, żeby Rosję okrążyć i dopiero wtedy można się bawić w Nostradamusa "co jeśli oni..." itp.
Jedyna przewaga jaką Ruskie mają to pisanie durnych komentarzy na Youtube przez google translator i autoonanizm jak to pokonają USA swoimi zardzewiałymi czołgami i kilkakrotnie mniejszymi siłami powietrznymi.
Jeszcze ktoś wierzy w tych agentów za 10 rubli? Przynajmniej jakieś postępy, o onecie, wp czy tam interii nie ma ani słowa.
Poważnie, nie ma sensu bawić się w agentów moskiewskich/banderowskich czy może jeszcze w Bonda.
Może ten gość robić groźne miny ale prawda jest taka, że to czy utrzyma władzę zależy od biznesmenów robiących w jego kraju interesy.
Skąd ja to znam...
A gadanie o kolejnym rozbiorze i jak to każdy, nawet myszy w stodole spiskuje przeciw Polsce jest cebulactwem w najczystszej postaci.
Bez komentarza.
Zacznijmy może od tego, że Ukraina jest bardzo ważna dla Unii Europejskiej i w razie ewentualnej napaści Rosjan na pewno nie zostawiłaby jej samej sobie.
Tak jak napisał Karp Rosja zdaje sobie z tego sprawę, a jeśli dodać do tego jeszcze NATO i USA to wychodzi na to, że Rosjanie nie mieliby szans.
Oni będą to robili powoli, bo Putin jest bądź co bądź dobrym i zdecydowanym politykiem. Tylko trochę obłąkanym :P
Fanboje Putina zwykli też zapominać, że nawet nie pogroził palcem takiej Estonii która praktycznie nie posiada swojej armii ale jest w NATO.
Ta nagonka na Putina i "sowiecką" Rosję to przypadek?