kółko się to przewija ale przypomnę jeszcze raz. USA, Anglia i z tego co pamiętam nawet Ruscy w zamian za rozbrojenie atomówek gwarantowali Ukrainie integralność terytorialną i interwencję w razie zagrożenia dla tej integralności.
Tylko że sprawa z Krymem ma drugie dno - większość społeczeństwa chce tam Rosjan. Rosja nawet nie ma w planach zagarnięcia całej Ukrainy bo wie że skończy się to interwencją. A kiedy zachodnie wojsko sobie wejdzie to szybko nie wyjdzie - Putin utraci region bezpowrotnie.
Dodam że sojusz NATO jest prawdopodobnie jedyną podporą istnienia krajów jak Litwa, Łotwa i Estonia które broniąc się nie zadałyby praktycznie żadnych strat Rosjanom.
Ewentualna wojna z SAMĄ Polską poważnie uszczupliłaby armię Rosyjską, oni nie mogą sobie na to pozwolić - szczególnie mając na południu coraz silniejsze Chiny. Przez to sama nasza armia jest w tej chwili gwarantem bezpieczeństwa - oczywiście trzeba ją dalej rozwijać i nie spać na laurach.
Co za różnica czy Ukraina jest w jakiejś organizacji pokroju NATO czy ONZ skoro historia pokazała, że w razie prawdziwego konfliktu tymi wszystkimi umowami można sobie dupę podetrzeć?
Ludzkość wyciąga lekcje z historii, po Hitlerze jest wielka nauczka aby takich gasić na starcie. Świat nie jest głupi. MIMO wszystko to przez agresję na nas rozpętała się wojna. Wielka Brytania nie miała wtedy środków ani możliwości aby "już w tej chwili" nam pomóc - dziś takie są i nie graniczymy z dwóch stron z wrogami.
Co do Niemców masz rację. Polska jest dla nim gwarantem bezpieczeństwa ale gdyby (to tylko gdybanie, bez żadnych podstaw więc bez spin...) przyszło im wybierać między walką za Polskę a kilkoma dodatkowymi tygodniami/miesiącami przygotowań do wojny naszym kosztem to mam przeczucie, że powieka by im nawet nie drgnęła...
Kilka tygodni nędznych przygotowań a potencjał połączenia dość dużych armii i nieprowadzenia działań wojennych na własnym terenie a w strefie buforowej jest wystarczającym powodem aby Niemcy ruszyli niebo i ziemię by pomóc Polsce w razie wojny z Rosją (co jest nieprawdopodobne, bo tak jak my ich, oni boją się zachodnich sojuszy).
Niestety to nadal tylko gdybanie. Wątpię czy ktokolwiek z nas na tym forum ma dostęp do prawdziwych zakulisowych informacji, żeby dać nam odpowiedzi co tak na prawdę się dzieje i jak to będzie. Ale podyskutować nigdy nie zaszkodzi:). Szczególnie, że temat aktualny i ilu ludzi tyle zdań o nim.
Dokładnie - zbyt mało wiemy bo wszystko co się teraz dzieje to konflikt wielu, wielu, wielu interesów. Nawet ci uwikłani nie wiedzą wszystkiego.
Nie udaję, żadnego niepoprawnego politycznie, zbuntowanego gimbusa. Po prostu mówię co myślę. Gdy ostatnio sprawdzałem miałem jeszcze do tego prawo;]. Czy jesteś w stanie z czystym sumieniem powiedzieć: "Uważam, że TVN(czy jaka kolwiek inna komercyjna telewizja) nie jest stronniczy i nigdy nie pieprzyli głupot na antenie"? Najlepszym przykładem są wiadomości z misji z Iraku, Afganistanu czy gdzie tam nie posyłają już naszych wojaków. Miałem okazję porównać "doniesienia" mediów z opowieściami kumpli wracających z misji:/. Aż się przykro człowiekowi robi gdy się pomyśli co rodziny i przyjaciele wielu z nas tam przechodzą podczas gdy nasze własne media to bagatelizują i bezwstydnie wciskają nam bajki...
Wybacz że tak wyjechałem. Każde źródło informacji prezentuje swój punkt widzenia, czasem pieprzą głupoty, czasem półprawdy ale TVN jest jak dla mnie w miarę obiektywny. Śmieszą określenia które czasem padają - "telewizja Tuska" itp. Nieraz słyszałem ostrą krytykę PO czy premiera na antenie. Niestety "niepoprawne" i "jedyne słuszne" alternatywne źródła wpychają zwykle pod przykrywką paskudną propagandę niż cokolwiek innego, mającą służyć danym liderom opozycji. Łapią na fajne hasełka "niepoprawnych" (znowu cudzysłów - podkreślam moją pogardę dla tych poglądów ;D) i mnożą poparcie dla niekiedy durnych idei pomagając wejść na scenę nowym karierowiczom.
Najlepszym przykładem są wiadomości z misji z Iraku, Afganistanu czy gdzie tam nie posyłają już naszych wojaków. Miałem okazję porównać "doniesienia" mediów z opowieściami kumpli wracających z misji:/. Aż się przykro człowiekowi robi gdy się pomyśli co rodziny i przyjaciele wielu z nas tam przechodzą podczas gdy nasze własne media to bagatelizują i bezwstydnie wciskają nam bajki...
Ci ludzie są żołnierzami - wstępując do służby godzą się na trudne warunki podczas misji/wojen, muszą być gotowi do poświęceń, zabijania a nawet własnej śmierci.