No raczej muszą być jakieś rangi/punkty, skoro chcą dopasowywać graczy. Pójście już tak mocno w stronę e-sportu to moim zdaniem strzał w kolano i nie zdziwiłbym się, gdyby Mount&Blade skończyło się na Bannerlordzie.
Czemu oficjalny e-sport jest zły dla M&B (moim zdaniem)? Z kilku powodów. Po pierwsze problemem jest TaleWorlds - to nie jest Valve, oni nigdy nie podjęli nawet próby walki z cheaterami, a ci masowo zaleją wszelkie matchmakingi, czy rankedy. A M&B ma większe pole do popisu dla cheaterów niż taki CS. Po drugie, TW jest znane z bycia beznadziejnym w marketingu i PR. Od wielu lat mają problemy z prostym kontaktem z malutką jeszcze społecznością, to jak oni chcą poszerzyć ją na tyle, by rankedy miały prawo istnieć (bo trzeba ciągłego napływu, by osoby początkujące miały się z kim matchować). A ten marketing jest też istotny dla drugiego powodu.
A mianowicie niszowość serii. Bannerlord powinien mieć na celu rozpromowanie studia i marki M&B, by wyjść z tej niszowości, a nie rzucać się do rywalizacji z gigantami e-sportowymi (bo jednak utrzymywanie rankingu, turnieje etc kosztują ogromne ilości czasu - trzeba więc poświęcić czas z grania w potencjalnych konkurentów). Do tego esport wymaga bardzo dużych pieniędzy i to regularnie, a kto tak będzie inwestował w niszową grę?
Warband, jak i podstawka opierały się na łatwej możliwości modowania gry. Takiej sceny modersiej nie ma chyba w żadnej innej grze, w której istnieje rozbudowana scena multi. I to może zostać zniszczone przez pseudo esport na Native Bannerlorda. Rankingi, czy punkty będą bardziej przyciągały graczy, co zadziała na szkodę scen poszczególnych modów. Ponadto zacznie pudupadać klimat tej gry na multi, bo przybędzie mnóstwo dzieciaków bez życia, które dzień i noc będą nabijać te punkty. A główny problem z nimi jest taki, że z reguły nie są zbyt inteligentne i wprowadzają na scenę szeroko pojętą patologię. Ten proces trwa już w sumie od 2014, gdzie powoli pojawia się ich coraz więcej, aczkolwiek póki co dalej stanowią mniejszość. No i jeszcze napływ cheaterów, o którym wspomniałem już wyżej.