Walka trwa! Przeciwnicy napierają, nie wyglądają aby przejmował ich strach. W ich ruchach przejawia się dzikość. Elaith wykonał potężnego kopniaka, potężnego gdyż tak mu się wydawało. Trudno powiedzieć jak odebrał to jego przeciwnik, gdyż porzuciwszy Jaspra rzucił się na swojego nowego wroga. Elaith był na tyle zadziwiony sytuacją iż nie zdążył wykonać ciosu mieczem. A wielki napastnik złapawszy go za nogi wywrócił na ziemię. Z szałem w oczach rozpoczął okładać go swymi masywnymi rękoma po twarzy, właśnie wykonał pierwszy cios. A za jego sprawą z nosa Elaitha poleciała cienka struga krwi.
Obime wykonał parę kroków w tył, w taki to sposób znalazł się tuż za plecami Arvaana oraz Marcusa.
Kira wycelowała, jej wzrok i zmysł skupił się na przeciwniku z przodu. Chwila która trwa wiecznie, lecz staje się jedynie minioną sekundą. Palec puszcza cięciwę, a jeden z napastników upada na ziemię. Pozostaje trzech.
Kniprod wystrzelił w łucznika, bełt niestety nie trafił. Jego trajektoria nie wydawała się zła, lecz z powodu nerwów pocisk trafił w drzewo obok. To zaalarmowało strzelca, lecz nie spanikował. Ocenił on przeciwnika spokojnym wzrokiem i napiął łuk.
Berserker, Nidean z równą furią ruszył na wroga. Choć jego twarz wydawała się poważna. Gdy dobiegł do niego jeden z napastników sprawnie udało mu, za pomocą potężnego cięcia zranić go w klatkę piersiową. Przeciwnik padł... nie wyglądało aby miał się podnieść. Lecz teraz Nidean widział, jeszcze trzech wrogów. Jego miecz na ziemi, a oni już przy nim... zamachują się na jego życie. Christopher wystrzelił, szybki pocisk trafił, lecz nie był śmiertelny. Jeden z potencjalnych celów oberwał w lewe ramię. Choć to nie wiele, powstrzymało go to jednak przed zadaniem ciosu Nideanowi. Bandyta szybkim ruchem ręki wyciągnął swój cierń, i z wściekłością spojrzał na Christopher, by już po chwili na niego zaszarżować.
Opanowanie Marcusa dopomogło mu, przeciwnik bezwładnie zaatakował z góry. Choć z niewielkim doświadczeniem, i z odrobiną szczęścia Marcus skutecznie sparował uderzenie, by zadać szybkie, lecz dość nie profesjonalne pchnięcie. Jego ostrze wbiło się w ciało napastnika. Był to młodzieniec, w jego oczach ujawnił się teraz strach... czyżby nie spodziewał się śmierci? Z tym wyrazem przerażenia opadł na ziemię.
Arvaan wykonał dość skuteczne manewr, przeciwnik co prawda nie utracił w pełni równowagi lecz dało to czas Arvaanowi na wyprowadzenie ciosu. Niestety bezskutecznie. Gdy jego ręka miała przejść do momentu nabrania siły rozpędu, on sam otrzymał uderzenie po brzuchu drewnianą pałką od jednego z napastników. Arvaana przeszył ból, zaginając nieznacznie jego ciało. Czy to szansa dla przeciwnika? Pierwszy agresor już atakował... cios kierowany był w twarz z głowicy miecza.
Huno wystrzelił, lecz jego strzał był całkowicie bezskuteczny, a sam bełt poleciał między drzewami w nieznane. Choć sam próbuje przybrać postawę obroną, Nidean rozpoczął szarże. Czy Huno ruszy mu na pomoc? Czy może zobaczywszy osobnika biegnącego w stronę Christophera pozostanie by pomóc?
Ahri wystrzeliła, celne oko lub szczęście dało pozytywny efekt. Strzelec padł na ziemię, a Diana? Diana pozostała na miejscu, gdyż nikt nie zaatakował łuczników.