Część II
Lord Sir Zbigniew pojechał z Sargothu z Janem na bezdroża bezkresnej śnieżnej krainy Swaid.
Jechali tak przez lasy, przez morza i oceany i spotkali Kardusa, bezuczuciowego krasnala. Zadał on zagadke, jeśli odpowiedzą niepoprawnie to muszą wracać, a jeśli poprawnie to nie muszą wracać - co to jest, ma jedną nogę, a chodzi i świeci?
Jan odgadł zagadkę - był to kulejący Zbigniew z żółtym zębem.
Mogli jechać, no i pojechali. Jechali tak przez pół krainy swadiańskiej i zatrzymali się w gospodzie "U Barabary".
Tam spotkali właścicielkę Barabare, która postawiła im drina. Zbigniew miał niestety słaby łeb i się zrzygał.
Jan miał plan i krzyknął: Wskakuj na konia, a ja cie podwioze do Kalradii.
Wtedy wszedł szybki Nizar i ukradł telewizor.
Niestety, szybszy był brat Nizara z DeVałDe.
Pili tak i pili, gdy wten przybył poseł z dwoma nagimi mieczami i powiedział:
-Milordzie, twoja matka Kunegunda wyzywa cie na duel na polach Grunweladearu i masz być sam z Janem.
-Niech ci będzie.
-Ale czemu mi?
-No dobra, mojej matce niech będzie. A po co te 2 nagie miecze?
-Do image.
-Aha.
-Nom.
Tak też poseł poszedł sobie za siódme góry i rzeki, gdzie była mała chatka i tam mieszkał brat Kubusia Puchatka.
Zbigniew krzyknął:
-Janie, zbieraj manatki, jadyma.
-Tak panie. A matka wybrała jakieś many?
-Nie, to duel.
Więc wyruszyli, a przed karczmą spotkali Apocalypsa Świętego Jana, który rzekł:
-Dobrze kieruj lancą a wygrasz bitwe.
-Ale to jest duel.
-Aha, to ja nic nie wiem.
I poszedł walczyć duel z Hivesem.
Koniec części II.