Pograłem trochę w nowego Rome'a i szczerze... żałuję trochę wydanych pieniędzy. Z reguły nie kupuję gier około premiery (nie mówiąc o preorderach) i ostatni raz zrobiłem tak z Battlefieldem 3 i Wiedźminem 2. Tutaj niestety się skusiłem i liczyłem, iż CA zaserwuje mi po tych niemal 10 latach godnego następcę mojej ulubionej części serii. Niestety nowy Rome ani nie ma dla mnie już tej "magii" jak poprzedni, ani nie zadowala mnie swoimi rozwiązaniami - nie wspominając o irytujących błędach. Parę rzeczy jest fajnie rozwiązanych, lecz według mnie więcej jest niestety tych niezbyt przyjemnych.
Parę szczegółów. Osobiście do minusów zaliczam przede wszystkim optymalizację. Co prawda grafikę częściowo olewam i dla mnie równie dobrze seria mogłaby zatrzymać się na wyglądzie Medievala 2 (do którego powrócę gdy w końcu wydany zostanie na niego Europa Barbarorum 2), lecz nie oznacza to, iż wybaczam CA taką sytuację. Mam wrażenie, że pod tym względem jest to najgorsza odsłona serii i już Empire lepiej wypadało "optymalizacyjnie" przy premierze. Tym bardziej to dziwi biorąc pod uwagę, że ten sam silnik napędza grę już od 4 odsłon... Jak to jest możliwe, że nagle devsi spieprzyli optymalizację mimo tego, iż silnik powinni znać na wylot? Tego nawet druidzi nie wiedzą...
Drugi najbardziej irytujący mnie fakt to AI. Co prawda nigdy w tej serii sztuczna inteligencja nie powalała, lecz w Romie po prostu czasami ręce opadają... AI jest równie głupie w bitwach co na mapie kampanii. Niejednokrotnie wkraczałem w granice regionu przeciwnika, który zamiast cofnąć armie do miasta/w jego pobliże by odeprzeć szturm wychodzi nimi w zupełnie innym kierunku i albo ucieka gdzieś hen daleko na wodę, lub kieruje się w stronę przyległych prowincji. Dlaczego? Nie mam pojęcia... Dodatkowo SI jest strasznie bierne. Przez tyle czasu ANI RAZU nie zostałem zaatakowany i wszystkie wojny inicjowałem sam. Pomiędzy sobą AI tłucze się namiętnie, lecz mam wrażenie, że gracz ma jakiś immunitet i jest wręcz nietykalny. Poza tym nie rozumiem dlaczego SI klepie armie, których 40-50% stanowią harcownicy*.
Wcale nie lepiej wygląda AI bitewne (gram na poziomie VH, próbowałem również Legendary, lecz tutaj jednostki komputera dostają po prostu zbyt duże bonusy do morale i nie ma to większego sensu). Komputer rzuca wojska w strasznie głupi sposób i jedynym manewrem, który potrafi jest próba użycia kawalerii do oskrzydlenia. Reszta armii po prostu na hura wali do przodu z nadzieją, że może wygra. SI nie potrafi zostawić 1, 2, czy 3 oddziałów w odwodach, by użyć ich w decydującym momencie bitwy, lub do ochrony przed kawalerią. Po prostu wszystko co chodzi musi iść bić się w pierwszych sekundach starcia. Dodatkowo wychodzi błąd z dużą liczebnością harcowników, którzy dodatkowo mają problemy z uciekaniem nawet przed ciężką piechotą. Nie dość, że zazwyczaj wystrzelą raz (góra 2 w przypadku procarzy, czy łuczników) zanim dopadnie ich ciężka piechota, przed którą po prostu nie potrafią uciec mimo faktu, że powinni być dużo szybsi... Nie wiem jak to jest możliwe, ale ani Legioniści, ani First Cohort, ani Pretiorianie nie mają najmniejszych problemów by doścignąć takich procarzy. Jaja totalne...
Marudziłem już na długość bitew i znów będę marudził. Jest to po prostu irytujące gdy wielkie starcia rozstrzygane są w 4 minuty i basta. Poza tym mogłoby to zmienić się trochę, gdyby komputer rekrutował lepsze jednostki, lecz gdy widzę, że mój legion w około 100 turze składający się z Legionaries, czy First Cohort trafia na takich galów, którzy prócz 8 jednostek oszczepników wystawiają samych Levy Freeman (czy jakoś tak, nie pamiętam dokładnie) to szlag mnie trafia... Jeden mój oddział może na klatę przyjąć ze 4 takie i straci góra 30-40% liczebności. :/ Nie wspominam nawet o fakcie Numidii, która wystawia zamiast słynnej konnicy plebskich włóczników, którym załamuje się morale i uciekają zanim mój oddział pretorian do nich dobiegnie... Raz broniąc miasta w jednej uliczce ustawiłem któryś lepszy oddział (Veteran Legionaries lub First Cohort), który nim padł (160 chłopa) wyrżnął 1900 numidyjskich przeciwników...
Zanim przejdę do tego co mi się podoba jeszcze parę bardziej subiektywnych kwestii. Po pierwsze do jasnej... Dlaczego wąsaci galowie rżną z palcem w d*pie każdą elitarną jednostkę w grze? Ok, byli wysocy, byli silni fizycznie, ale jednak balans jednostek jest coś nie ten tego. Robiłem sobie (każdy może sprawdzić to samodzielnie) starcia pojedynczych oddziałów i z żadnym Oathsworn nie mieli większych problemów. Spartiatów rozpieprzyli tracąc 40 ludzi (sic! - jednostka w skład której wchodzili żołnierze, którzy od 7 roku życia szkolili się tylko i wyłącznie do walki została wyrżnięta jak plebs...). Pretorian pobili jak dzieci (ok, tutaj nie mam wielkich zarzutów), lecz fakt iż przebili się przez macedońską falangę mnie powalił. xD Balans jednostek powinien być zdecydowanie do poprawy. Tak na szybko na przykładzie elitarnych spartańskich hoplitów. Dlaczego CA nie mogło wprowadzić długiej rekrutacji tych oddziałów (np. 6 tur) oraz limitu (powiedzmy max. 2 na każdą z armii), ale w zamian otrzymalibyśmy oddział, który potrafi coś zdziałać, a nie może pochwalić się statystyką ataku 40 (xD - hastati mają 41...) co sprawia, że oddział ten jest po prostu jak na elitę śmieszny...
Z innych dupereli nie podoba mi się usunięcie drzewka genealogicznego. Co w nim devsom do cholery nie pasowało? Wprowadzili zamiast tego jakiś ekran/system rodów który jest po prostu z dupy wzięty i do dupy potrzebny. Szkoda nawet na to słów... Nie wspominając o fakcie, że na tyle tur ani razu żaden z moich generałów się nie ożenił. Według mnie ten system wygląda po prostu na niedokończony i wrzucony na szybko bo wydawca ponaglał terminami.
Innym "duperelem" jest nieprzystosowanie silnika od realiów. Wystarczy zobaczyć jak wygląda rzymskie testudo i śmiech gwarantowany. Już leciwy Rome 1 może poszczycić się 100 krotnie lepszą animacją formowania żółwia oraz jego finalnym wyglądem (ffs gdzie są tarcze po bokach i dlaczego żołnierze stoją w takich dużych odstępach?!). Ułomność silnika widać również m.in. w polu ostrzału jednostek dystansowych, który dobry był w takim Empire czy Napoleonie, gdzie formacja strzelała do przodu. Tutaj nie ma to sensu i łucznicy by strzelać na boki muszą obracać się całą formacją w tę stronę...
Miałem jeszcze parę innych uwag, ale nie chce mi się rozpisywać i tylko rzucę slogany: niedopracowana kustomizacja armii;1 rok = 1 tura (lepszy był system 4 tury = 1 rok; ewentualnie 2 tury = 1 rok); brud w miastach w późniejszym etapie gry; skopany system senatu; beznadziejny system rzymskich urzędów (gorzej chyba już tego zrobić nie można było...); brak murów w innych miastach regionu niż w stolicy
; przewaga frakcji mających jedną prowincję nad takim egiptem, czy kartaginą; zrobienie z mapy kampanii takiego "labiryntu ścieżek" z wielkimi miastami jako blokadami; spam armii/flot komputera po kilka jednostek; oraz kilka mniej istotnych kwestii, których już nawet nie pamiętam.
Co do plusów. Bardzo podoba mi się system regionów. Świetne rozwiązanie, któremu niewiele brakuje do perfekcji. Według mnie największa i najlepsza nowość w serii. Poza tym bardzo klimatyczny jest fakt werbowania armii tylko przez generałą i jej kustomizacji (szkoda że tak ograniczonej). Naprawdę fajny smaczek, który gdyby został bardziej rozbudowany byłby ekstra ficzerem. Podoba mi się również zrezygnowanie z sensu stricte drzewek z Shoguna 2 podczas rozwoju postaci. Co prawda po wybieranych cechach widać, że w skryptach jakieś drzewka są, lecz system jest lepszy niż w Shogunie. Bardzo podoba mi się unikalność obleganych miast. Po prostu genialne jest to, że chyba każda wiocha czy miasto wygląda inaczej przez co szturmy nie wyglądają jak klepanie tych samych miast na okrągło. Fajne jest również wywalenie większości jednostek "fantasy" i wrzucenie tylko tych bardziej zgodnych z realiami. Coś jeszcze miałem napisać, ale i tak nikt tego nie doczyta do tego miejsca a i tak zapomniałem co to miało być. ;D
No i przede wszystkim dla mnie największym atutem jest po prostu klimat czasów w jakich dzieje się akcja gry... Tak na dobrą sprawę tylko ten fakt trzyma mnie przy tytule, gdyż na chwilę obecną z czystym sumieniem wystawiłbym tej produkcji co najwyżej 5- w 10 stopniowej skali. Mimo błędów najnormalniej w świecie trzymają mnie przy tym babolu widoki galiiskich wojów plądrujących italię, rzymskich legionów bijących się w afryce, czy rzucanych do walki słoni przez kartaginę. Mam nadzieję, że CA z czasem połata paczami i DLC (które kupię jedynie w -75%) większość mankamentów i niedoróbek, bo gdyby gra była w produkcji pół roku dłużej byłby produktem genialnym...
*minus ważny biorąc pod uwagę AI bitewne